Możesz dać na to pytanie długą lub krótką odpowiedź. Długą zapewne znasz, gdyż potrafisz wyliczyć wszystkie przeciwności losu stojące na drodze do Twojego sukcesu, wszystkie niesprzyjające okoliczności i ludzi, którzy Ci przeszkadzają w dojściu do celu. Ile jest warta ta długa odpowiedź, sam wiesz najlepiej, gdyż jesteś jej autorem i zarazem mistrzem w jej tworzeniu.

Pozwól, że podsunę Ci krótką odpowiedź na pytanie zawarte w tytule:

Nie masz wyraźnie sprecyzowanego celu i (lub) nie masz planu działania, wskazującego jak ten cel osiągnąć. Jeśli dokładnie opiszesz sobie te dwa elementy i zaczniesz realizować nakreślony plan, reszta wydarzeń w Twoim życiu będzie się tak układać, aby umożliwić Ci osiągnięcie celu.

Co możesz zrobić, gdy chodzi o dbanie o własny interes, aby szybko i skutecznie poprawić swoje finanse, bez względu na to, jaki jest Twój cel i jaki jest plan działania?

Możesz szybko uzdrowić swoją finansową egzystencję, wdrażając stosowne zmiany. Zanim jednak zaczniesz to robić, zastanów się nad pewnymi faktami, których uświadomienie sobie dobrze wpłynie na rozwój Twojej finansowej inteligencji.

W jaki sposób generujesz swój przychód? Większość ludzi pracuje gdzieś na etacie, 8 godzin dziennie, czyli 40 godzin tygodniowo. Gdy przeliczysz swoje wynagrodzenie na stawkę godzinową, otrzymasz określoną wielkość, powiedzmy 15 zł za godzinę. Może jednak jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie i nie otrzymujesz zapłaty za godzinę, ale za wykonaną pracę. Wtedy możesz otrzymać o wiele więcej za godzinę pracy, ale też możesz dostać o wiele mniej.

Bez względu na sposób liczenia, tym, co tak naprawdę robisz, jest wymiana Twojego czasu na pieniądze. Każda nowa suma pieniędzy zdobyta przez Ciebie, wymaga zaangażowania z Twojej strony czasu wydatkowanego bardziej lub mniej aktywnie. Ponieważ czas, w przeliczeniu na dobę, jest dobrem ograniczonym (wszyscy mamy go tyle samo), linearne podejście do problemu generowania przychodu ma też swoją ograniczoność. Nie da się wydłużać godzin pracy w nieskończoność, co podsuwa nam myśl, że nieograniczoność naszego dochodu na pewno nie opiera się na zwiększaniu przepracowanych przez nas godzin.

Jeśli przepracowałeś w miesiącu 160 godzin, otrzymując 15 zł za godzinę, musiałeś oddać ze swojego życia te 160 godzin, chcąc otrzymać 2400 zł. Oczywiście brutto, czyli przed opodatkowaniem. Jeżeli jesteś pracoholikiem, to mogłeś przepracować nawet 320 godzin (zakładając, że Twoja praca jest bardzo poszukiwana na rynku). Niestety, zarobienie 5800 zł czy nawet 10600 zł milionerem Cię nie zrobi, szczególnie, gdy Twoje działanie jest typowe, czyli osiągasz to, co większość: zarobek – wydatki = 0 lub równa się debet.

Linearne zarabianie pieniędzy ma również wiele innych wad:

– jeśli nie pracujesz – to nie zarabiasz

– jeżeli jesteś chory lub na urlopie – to nie zarabiasz

– ponieważ koszty życia nigdy nie znikają – spacer, czas spędzany z rodziną, oglądanie telewizji itp. kosztuje Cię określoną sumę pieniędzy

– jedyną formą zatrudnienia Cię jest taka praca, w której będziesz otrzymywał o wiele mniej niż stanowi wartość Twojej pracy (przecież Twój pracodawca musi mieć zysk z tego, co zrobiłeś)

– jeśli chcesz więcej zarabiać, możesz więcej pracować w swoim zawodzie lub w innym, jednak ogranicza Cię długość doby i konieczność wypoczynku oraz czas spędzany na inne działania

– możesz wycenić swoją pracę o wiele wyżej niż dotychczas, ale będziesz musiał znaleźć chętnego, który zapłaci Ci np. 50 zł za godzinę, zamiast 15 zł.

Zapewne teraz już wyraźniej dostrzegasz to, dlaczego większość ludzi nie jest w stanie osiągnąć jakiegoś podstawowego dobrobytu, nie mówiąc już o niezbyt zaawansowanym stopniu zamożności. Jeśli za raz wykonaną pracę otrzymujesz tylko jednorazowe wynagrodzenie, ta droga nie doprowadzi Cię do finansowej niezależności.

Jak więc generują swoje przychody ci, którzy nie zarabiają w sposób linearny, wymieniając swój czas na pieniądze? Mają oni przychód pasywny:

1. Ludzie ci jednorazowo tworzą produkt, który może być powielony i sprzedany wiele razy (utwór muzyczny, film, książka, program komputerowy, patent, receptura, technologia, system biznesu (np. franchising) itp.)

2.Ludzie ci jednorazowo inwestują pieniądze w przedsięwzięcie, które generuje im przychody (wynajęta nieruchomość, współudział w spółce, wykupione prawa autorskie, pieniądze pożyczone na procent, inna rentowna inwestycja).

Jeżeli nie rozwinąłeś w sobie talentów, które pozwoliłyby Ci zrealizować plan wg punktu pierwszego i nie posiadasz zasobów umożliwiających działanie wg punktu drugiego, czy oznacza to, że nie masz już szans na stworzenie źródła przychodu pasywnego?

Narzędziem, którego musisz użyć, chcąc się przemieścić z pozycji linearnego zarabiania pieniędzy na pozycję zdalnego generowania pieniędzy, jest dźwignia czasowa lub finansowa.

Przykład dźwigni czasowej:

Mała firma zatrudnia sześć osób, a jej szefem jest właściciel firmy. Szef jest głównie skupiony na długofalowych zadaniach firmy, zaś od spraw codziennych ma menedżera. Menedżerowi podlega pięciu pracowników. Zadaniem pracowników jest utrzymanie sprzedaży na poziomie 50 tys. zł miesięcznie, a więc każdy z pracowników jest odpowiedzialny za sprzedaż w wysokości 10 tys. zł miesięcznie. Menedżer ma za zadanie pilnować, aby pracownicy wywiązywali się z nałożonego na nich obowiązku i jeśli komuś to się nie udaje, ma zwolnić zbyt opieszałego i na jego miejsce przyjąć kogoś innego.

Każdy pracownik kosztuje firmę 2400 zł, a utrzymanie menedżera kosztuje 4800 zł miesięcznie. Pracownicy pracują po 160 godzin miesięcznie, więc każdy kosztuje firmę 15 zł na godzinę, co razem stanowi 12000 zł miesięcznie. Menedżer, pracując 160 godzin i generując koszt 30 zł na godzinę, pochłania 4800 zł. Razem koszt personelu wynosi 16800 zł, co przekłada się na przepracowane 960 godzin.

Szef również pracuje przez 160 godzin w miesiącu, ale nie otrzymuje pensji, gdyż nie jest on pracownikiem, tylko właścicielem. Do dyspozycji szefa pozostaje 50000 – 16800 = 33200 zł. Jeśli podzielimy tę sumę przez 160 godzin poświęcone firmie przez jej właściciela, wyjdzie na to, że ma on przychód 207,50 zł na godzinę. Tak wysoką stawkę godzinową uzyskał dzięki dźwigni czasowej, zatrudniając personel, który poświęca swój czas na pracę dla niego. Oczywiście 33200 nie jest sumą netto, jaką otrzymuje szef, gdyż firma ma koszty prowadzenia swojej działalności, jednak z drugiej strony, pracownicy też nie otrzymują wszystkiego na rękę z powodu opodatkowania itp. Gdy jednak odliczą koszty życia, nie zostaje im nic lub prawie nic w odróżnieniu od szefa, któremu zapewne zostaje znacząca suma na reinwestycję w biznesie lub w innych źródłach przychodu pasywnego.

Przykład dźwigni finansowej znajdziesz w artykule zatytułowanym: \”Czy możesz inwestować lepiej niż zarządzający funduszami inwestycyjnymi?\”.

Jeśli więc obecnie jesteś etatowym pracownikiem, jakie są Twoje szanse na stworzenie przychodu pasywnego? Zastosuj starą, wypróbowaną strategię: \”Trzymaj to, co masz, ale jednocześnie zacznij budować coś, co Cię uwolni od tego, co teraz robisz\”.

Pierwszym krokiem, jaki musisz zrobić, przemieszczając się w kierunku finansowej niezależności, jest pokonanie nieuzasadnionego strachu, że brak etatu oznacza brak pieniędzy. Kiedy się z tym uporasz, rób to, co dotychczas, ale na własny rachunek, a nie na etacie. Mając własną działalność, możesz zredukować opodatkowanie swojego przychodu poprzez uwzględnienie kosztów prowadzenia tej działalności. Często są to koszty, które i tak ponosisz jako pracownik: musisz dojechać tu czy tam, musisz używać telefonu komórkowego itd.

To, co teraz zostanie Ci dodatkowo w ręku, możesz zainwestować, choćby w dające niewiele zysku fundusze inwestycyjne, o ile dodatkowe pieniądze nie zwiększą Twojego apetytu na konsumpcję. Może się jednak okazać, że najlepszy zwrot otrzymasz, inwestując w swój mały biznes. Inwestowanie we własny biznes daje jeden z najlepszych zwrotów z inwestycji, pod warunkiem, że wiesz co robisz i dokąd zmierzasz w tym biznesie.

Wykonując prace dla innych biznesów, w ramach prowadzenia własnej działalności, pilnie obserwuj, co robią właściciele tych biznesów. Jeśli możesz to zastosować w prowadzeniu swoich interesów, zrób to. Np. znajdź podwykonawcę na niektóre zlecenia, powierz swoją księgowość osobie prowadzącej biuro rachunkowe itp. W ten sposób zaczniesz używać dźwigni czasowej.

Aby nie błądzić na nowej drodze, korzystaj z wiedzy tych, którzy zaszli już tam, dokąd Ty zmierzasz. Czytaj książki, słuchaj taśm, bierz udział w wartościowych spotkaniach. Systematycznie poświęcaj czas na myślenie o tym, co z tej nowej informacji nadaje się do zastosowania w Twoim biznesie.

Załóż grupę dyskusyjno-motywacyjną lub przyłącz się do już istniejącej. Spotykając się z ludźmi, którzy zdobyli już doświadczenie w biznesie i wymieniając informacje, zauważysz, że Twój biznes rozwija się o wiele szybciej, a Ty jesteś o wiele skuteczniejszy w działaniu niż robiłbyś to zdany tylko na siebie. Jednym z lepszych pretekstów do takich spotkań jest regularne granie w Cashflow 101 i dyskutowanie o tym, jak strategie z gry zastosować we własnym biznesie i we własnych inwestycjach.

Spotykanie się z ludźmi mającymi cele zbieżne z Twoimi jest bardzo ważne, szczególnie w pierwszych latach prowadzenia biznesu. Jeśli chcesz być orłem w biznesie, nie nauczysz się latać zbyt wysoko, zadając się z kurami, które co najwyżej potrafią fruwać na wysokość swojej grzędy.

Myślę, że teraz już wiesz, dlaczego jeszcze nie masz tyle, ile chciałbyś mieć, a Twoja odpowiedź jest zapewne o wiele krótsza i bardziej precyzyjna niż ta, jaką miałeś przed przeczytaniem artykułu. Zdobywaj upragnione cele, ale nade wszystko bierz z życia tyle, ile możesz, podążając drogą wiodącą do celu. A z tego, co zarobisz, nie zapomnij bezinteresownie dać trochę innym. Gdy intencje są właściwe, plon jest zawsze o wiele większy niż siew.

Krzysztof Szramko


Mój biedny ojciec wierzył w oszczędzanie pieniędzy. Często powtarzał: „Dolar zaoszczędzony to dolar zarobiony”.

Problem polegał jednak na tym, że nie zwracał uwagi na zmiany w polityce monetarnej. Przez całe życie oszczędzał, nie zdając sobie sprawy, że po roku 1971 jego dolary nie były już pieniędzmi.

Otóż w 1971 roku prezydent Richard Nixon zmienił przepisy dotyczące pieniędzy. W tym roku dolar amerykański przestał być pieniądzem i stał się środkiem płatniczym. Była to jedna z najważniejszych zmian w historii nowożytnej, jednak tylko nieliczni rozumieją dlaczego.

Przed rokiem 1971 amerykański dolar był prawdziwym pieniądzem, dla którego pokrycie stanowiło złoto i srebro, dlatego znany był pod nazwą silver certificate (certyfikat na srebro). Po roku 1971 dolar stał się Federal Reserve Note (banknot Rezerwy Federalnej), czyli rodzajem weksla dłużnego wystawianego przez rząd Stanów Zjednoczonych. Sprawiono, iż nasz dolar, zamiast należeć do grupy aktywów, znalazł się w grupie pasywów.

Dziś Stany Zjednoczone są największym dłużnikiem w historii, częściowo z powodu tej zmiany. Jeśli prześledzimy historię współczesnego pieniądza, szybko zrozumiemy, dlaczego ta zmiana w 1971 roku była taka ważna.

Po pierwszej wojnie światowej załamał się niemiecki system monetarny. Mimo iż było wiele powodów tego, jednym z nich był fakt, że rząd niemiecki mógł drukować pieniądze, gdy tylko chciał. Olbrzymia ilość pieniędzy, które pojawiły się w obiegu, spowodowała niekontrolowaną inflację. Marek było więcej, ale można było za nie kupić coraz mniej. W 1913 roku para butów kosztowała 13 marek. W roku 1923 za tę samą parę butów trzeba było zapłacić 32 biliony marek!

Ponieważ wzrosła inflacja, oszczędności klasy średniej przestały istnieć. Klasa średnia straciła swoje oszczędności, w następstwie czego domagała się nowego rządu. W 1933 roku na kanclerza Niemiec wybrano Adolfa Hitlera, po czym, jak wiemy, nastąpiła druga wojna światowa i holocaust.

Nowy system pieniężny

W ostatnich dniach drugiej wojny światowej, w celu ustabilizowania kursów walut na świecie, wprowadzono międzynarodowy system walutowy Bretton Woods. System ten zakładał wymienialność pieniędzy na złoto, co oznaczało, że pokryciem dla walut było złoto. System działał dobrze aż do lat 60., gdy Stany Zjednoczone zaczęły importować volkswageny z Niemiec i toyoty z Japonii.

Nagle import USA przewyższył eksport i złoto zaczęło wypływać z naszego kraju.
W 1971 roku w celu powstrzymania utraty złota prezydent Nixon położył kres systemowi Bretton Woods i dolar amerykański zastąpił złoto jako waluta międzynarodowa. Nigdy przedtem w historii świata „papierowy” pieniądz jednego kraju nie był walutą międzynarodową.

Abym lepiej to zrozumiał, bogaty ojciec kazał mi sprawdzić w słowniku następujące pojęcie:

• fiat money (pieniądz „papierowy”, pieniądz fikcyjny): pieniądze (np. banknoty), których nie można wymienić na monety lub bilon o tej samej wartości;

Słowa „których nie można wymienić na monety” nie dawały mi spokoju, więc bogaty ojciec kazał mi sprawdzić słowo fiat:

• fiat (dekret): zarządzenie lub ustawa, która ustanawia powstanie czegoś;

Spoglądając na bogatego ojca, zapytałem: – Czy to znaczy, że pieniądze można tworzyć z niczego?

Skinąwszy głową, bogaty ojciec powiedział: – Niemcy tak robili i teraz my także tak postępujemy.

– Dlatego ci, którzy oszczędzają – tracą – dodał. – Podczas drugiej wojny światowej walczyłem we Francji. Dlatego też nigdy nie zapomnę, że Hitler doszedł do władzy po tym, jak klasa średnia straciła swoje oszczędności. Ludzie działają nieracjonalnie, gdy tracą pieniądze.

Większość ekonomistów nie zgodziłaby się z zależnością pomiędzy utratą oszczędności i Hitlerem, o której mówił bogaty ojciec. Nie była to może zbyt precyzyjna wiedza, jednak nigdy jej nie zapomniałem.

W latach 2000-2005 ceny mieszkań osiągnęły niebotyczny poziom. Cena ropy wzrosła z 10 dolarów za baryłkę w 1997 roku do 60 dolarów w 2005. Za uncję złota w 1996 można było dostać 275 dolarów, natomiast w 2005 jedna uncja kosztowała ponad 475 dolarów.

Pomimo tego wzrostu cen, ekonomiści rządowi mówili: „Inflacja jest niska i jest pod kontrolą”. Mogą tak mówić, ponieważ rząd zajmuje się jedynie monitorowaniem inflacji w odniesieniu do cen konsumpcyjnych – a nie cen aktywów. Wskaźnik cen towarów konsumpcyjnych (CPI) jest swoistym rodzajem ciśnieniomierza obserwowanego przez rząd, który chce zadbać o to, żeby konsumenci byli zadowoleni, nadal znajdowali okazje w marketach Wal-Mart, co nie jest trudne, bo Chiny zbijają ceny konsumenckie.

Problem polega na tym, że nasze dolary wracają do USA i kupują nasze aktywa. Czyli po prostu kupując towary, wysyłamy nasze pieniądze za granicę, a zagraniczni inwestorzy za te nasze pieniądze kupują nasze aktywa. Dlatego też klienci Wal-Martu znajdują na jego półkach okazje, ale nie mogą pozwolić sobie na kupno domu, ropy, złota czy akcji. Ci sami „konsumenci” obawiają się także, że ich miejsca pracy przeniosą się za granicę.

Podsumowując, inwestorzy poszukują okazji zakupu aktywów, a konsumenci szukają okazji zakupu towarów oraz usilnie próbują oszczędzać pieniądze, które tak naprawdę pieniędzmi nie są. Między innymi z tego powodu bogaci stają się jeszcze bogatsi.

Robert Kiyosaki

Od 1943 roku amerykańscy pracownicy znajdują się w mniej korzystnej sytuacji. Właśnie wtedy, w odpowiedzi na koszty poniesione podczas drugiej wojny światowej, Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił Current Tax Payment Act, ustawę o zaliczkach na podatek dochodowy.

Ustawa nałożyła na pracodawców obowiązek potrącania podatków z wypłat pracowników, zmieniając tym samym poprzedni system, w którym pracownicy najpierw otrzymywali wypłatę i dopiero potem regulowali rachunki z rządem. To z powodu tej ustawy tak wiele osób spogląda na swoją wypłatę i zastanawia się, gdzie podziały się ich pieniądze.

Mój biedny ojciec – który, był także moim biologicznym ojcem – często mi powtarzał: „Chodź do szkoły, zdobywaj dobre oceny, tak żebyś potem mógł znaleźć dobrą, bezpieczną, oferującą dodatkowe świadczenia pracę”. Bogaty ojciec z kolei miał inny punkt widzenia.

Zamiast radzić mi, żebym ciężko pracował dla pieniędzy, mówił: „Jeśli chcesz zarabiać więcej i płacić mniejsze podatki, musisz sprawić, żeby ludzie i pieniądze pracowali ciężko dla ciebie”. Innymi słowy, bogaty ojciec zachęcał mnie, żebym został przedsiębiorcą i inwestorem.

Dzisiaj amerykańscy pracownicy, którzy oszczędzają i inwestują w fundusze emerytalne, płacą najwyższe podatki. Już słyszę, jak niektórzy z Was pytają: „Ale czy oszczędzanie i inwestowanie w funduszu emerytalnym nie jest zaprzęganiem pieniędzy do pracy dla nas?” Nie – przynajmniej nie jest tak w rozumieniu urzędu skarbowego. Wypłata pracownika jest obłożona najwyższym podatkiem z możliwych, tak samo jak oszczędności i przychody z funduszy.

Najczęściej, gdy wpłacamy pieniądze do funduszu, podatek jest odraczany, ale w momencie, gdy je wypłacamy, traktowane są jak zwykły dochód, od którego musimy zapłacić wysoki podatek. Jednym z powodów, dla których bogaci stają się jeszcze bogatsi, jest to, że mają większą kontrolę nad naszym największym wydatkiem, czyli podatkami.

Dla przykładu, przychód pasywny jaki uzyskuję z nieruchomości, może być najniżej opodatkowanym rodzajem przychodu. Jedna z naszych nieruchomości komercyjnych przynosi mojej żonie i mnie około 30 tysięcy dolarów miesięcznie – przychód ten jest prawie w całości wolny od podatku. Jeśli sprzedamy tę nieruchomość, możemy legalnie zatrzymać zysk, bez płacenia podatku od zysków kapitałowych, który w naszym stanie wynosi 20%.

Spróbujcie tego dokonać z akcjami, obligacjami lub funduszami inwestycyjnymi, nawet tymi, które inwestują w nieruchomości. Tak naprawdę, fundusze inwestycyjne mogą być pułapką podatkową, jeśli nie rozumie się zasad, jakim podlegają. Inny przykład. Gdy inwestujemy w przedsięwzięcia związane z wydobywaniem ropy naftowej i gazu ziemnego, otrzymujemy 70- procentowy odpis od podatku oraz ulgę podatkową od przychodów z tej działalności z powodu wyczerpania zasobów naturalnych.

Oczywiście – nie jestem doradcą podatkowym, dlatego nie powinniście podejmować żadnych decyzji związanych z podatkami czy inwestycjami w oparciu o ten krótki artykuł. Chodzi mi o to, że gdybym posłuchał rady mojego biednego ojca i znalazł sobie pracę z planem emerytalnym, żaden księgowy nie mógłby zrobić niczego, żeby uchronić mnie od płacenia wyższych podatków. Zadbano o to w 1943 roku w ustawie o zaliczkach na podatek dochodowy. Obecnie pracownicy posiadający plan emerytalny pracują ciężko i zarabiają mniej.

Rząd federalny oferuje największe ulgi podatkowe właścicielom biznesów i inwestorom, którzy zajmują się ropą naftową, gazem ziemnym i nieruchomościami. Dlaczego? Właściciele biznesu tworzą miejsca pracy, a te z kolei przysparzają pracowników, którzy płacą wyższe podatki. Gospodarka potrzebuje ropy i gazu, więc każdy, kto ich poszukuje, otrzymuje wysokie ulgi. Ludzie inwestujący w nieruchomości korzystają z dużych ulg podatkowych, ponieważ rząd potrzebuje inwestorów, którzy zapewnią obywatelom mieszkania. Gdyby inwestorzy tego nie robili, musiałby się tym zająć rząd.

W roku 1943 ludzie, którzy pracują dla pieniędzy, stracili większość ulg podatkowych. Teraz przedsiębiorcy i inwestorzy cieszą się wysokimi ulgami i to jest kolejny powód, dla którego bogaci stają się jeszcze bogatsi.

Chcę mieć Ziemię + 5%!
Fabian był wyraźnie podekscytowany, robiąc ostateczną próbę swojego wystąpienia publicznego, które miało mieć miejsce nazajutrz. Zawsze pragnął prestiżu i władzy i teraz jego marzenia miały się spełnić. Z zawodu był rzemieślnikiem parającym się tworzeniem biżuterii i ozdób ze srebra i złota, jednak takie zarobkowanie przestało go zadowalać. Potrzebował czegoś, co ekscytuje, co stanowi wyzwanie – i teraz jego plan był gotowy do realizacji.Przez pokolenia ludzie używali barteru, jako systemu wymiany dóbr. Człowiek zabezpieczał swoją rodzinę, zapewniając jej wszystkie potrzeby lub specjalizował się w określonym zawodzie. Wszystko, co stanowiło nadprodukcję jego działalności, wymieniał na nadprodukcję innych.
Dni targowe były zawsze pełne wrzawy i kurzu, ale ludzie wyczekiwali tych wrzasków i wymachiwania, podobnie – jak spotkań z innymi. Rynek był kiedyś przyjemnym miejscem, jednak teraz było tu zbyt wielu ludzi i zbyt wiele sprzeczek. Potrzebny był jakiś lepszy system.Ogólnie biorąc ludzie byli zadowoleni i cieszyli się z owoców swojej pracy.Każda społeczność utworzyła własny rząd, aby zapewnić ochronę swobód i praw każdej osoby oraz tego, że nikt nie będzie zmuszony przez inną osobę lub grupę osób do robienia czegoś wbrew własnej woli.To był jedyny cel rządu, a każdy gubernator – członek rządu – był wspierany przez lokalną społeczność, która go wybrała.

Jedynym problemem niemożliwym do rozwiązania było targowisko. Czy nóż był warty jednego czy też dwóch koszyków kukurydzy? Czy krowa była więcej warta niż wóz? – itd. Nikt nie mógł wymyślić lepszego systemu.

Fabian ogłosił: „Posiadam rozwiązanie problemów związanych z barterem i zapraszam wszystkich na jutrzejsze publiczne zgromadzenie”.

Następny dzień był dniem wielkiego zgromadzenia na rynku miejskim, na którym Fabian wytłumaczył nowy system, który nazwał „pieniędzmi”. Wyglądało to na dobre rozwiązanie, a ludzie pytali: „Jak mamy zacząć?”.

„Złoto, z którego tworzę ozdoby i biżuterię, jest znakomitym materiałem. Nie traci ono połysku, nie rdzewieje i przetrzyma próbę czasu. Zrobię ze złota monety, a każdą monetę będziemy nazywali „dolarem”.

Fabian wytłumaczył sposób działania wartości i to, jak „pieniądze” mogą stać się środkiem wymiany – co jest o wiele lepszym systemem niż barter.

Jeden z gubernatorów podważył projekt: „Niektórzy ludzie mogą wykopać złoto i samemu robić monety”.

„To byłoby bardzo nie w porządku” – rzekł Fabian. „Jedyne monety, które będą mogły być używane – to te zatwierdzone przez rząd. Będą one posiadały specjalny stempel”. To wydawało się słuszne i zaproponowano, aby każdy otrzymał tyle samo monet. „Ale ja zasługuję na najwięcej” – powiedział wytwórca świeczek. Każdy używa moich świeczek. „Nie”, powiedział rolnik, „Bez jedzenia nie ma życia, więc pewne jest, iż my powinniśmy otrzymać najwięcej”. I tak kontynuowano tę sprzeczkę.

Fabian pozwolił im się posprzeczać przez jakiś czas i na koniec oznajmił: „Ponieważ nikt nie może się zgodzić z resztą, sugeruję, abyście pobrali wymaganą liczbę monet ode mnie. Nie będzie istniał żaden limit poza tym, że musicie być w stanie to spłacić. Im więcej pobierzecie, tym więcej musicie spłacić po upływie jednego roku”. „A co ty za to otrzymasz?” – spytali ludzie.

„Ponieważ świadczę usługę polegającą na zaopatrywaniu w pieniądze, jestem uprawniony do otrzymania zapłaty za moją pracę. Powiedzmy, że za każde 100 części, jakie pobierzecie, zapłacicie za każdy rok trwania długu 105 części. Te 5 części będzie zapłatą, co będę nazywał „odsetkami”.

Wyglądało na to, że nie ma innego sposobu, a poza tym 5% wydawało się niewielką zapłatą. „Przyjdźcie w następny piątek i zaczniemy”.

Fabian nie tracił czasu. Robił monety w dzień i w nocy, więc pod koniec tygodnia był gotowy. Ludzie ustawili się w kolejkę przed jego warsztatem i po obejrzeniu i zatwierdzeniu monet przez gubernatorów, rozpoczęło się wprowadzanie systemu. Niektórzy pożyczali tylko trochę i szli sprawdzić nowy system.

Ludzie szybko zorientowali się, że pieniądze to cudowna rzecz i zaczęli wszystko wyceniać w złotych monetach czy dolarach. Wartość, jaką przypisywali wszystkiemu, nazwano „ceną” i głównie zależała ona od tego, ile pracy wymagało stworzenie czegoś. Jeżeli potrzeba było dużo pracy – cena była wysoka, jeśli potrzeba było niewiele pracy – było to niedrogie.

W jednym z miast żył Alan, który był jedynym zegarmistrzem. Jego ceny były wysokie, gdyż klienci byli gotowi zapłacić dużą sumę za posiadanie zegarka.

Pewnego razu inny człowiek zaczął wyrabiać zegarki i zaoferował je po niższej cenie, aby mieć nabywców. Alan był zmuszony do obniżenia swoich cen i w niedługim czasie ceny wszystkich zegarków obniżyły się. Obaj jednak nadal dostarczali zegarki dobrej jakości, ale po niższej cenie. To była prawdziwie wolna konkurencja.

Tak samo się stało z budowniczymi, przewoźnikami, księgowymi, rolnikami – tak naprawdę w każdej dziedzinie. Klienci zawsze wybierali to, co uważali za najlepszą transakcję, posiadając wolność wyboru. Nie istniały sztuczne zabezpieczenia, jak np. licencje lub cła, które uniemożliwiałyby innym ludziom wejść w dany interes. Standard życia wzrastał i w niedługim czasie ludzie dziwili się, jak kiedyś można było sobie radzić bez pieniędzy.

Na koniec roku Fabian udał się w odwiedziny do wszystkich, którzy byli mu dłużni pieniądze. Niektórzy posiadali więcej niż pożyczyli, co oznaczało, iż inni mają mniej, ponieważ wypuszczono tylko określoną liczbę monet. Ci, którzy mieli więcej niż pożyczyli, zwrócili 100 plus pięć dodatkowych monet, ale wciąż musieli jeszcze coś pożyczyć, aby mogli działać.

Inni zorientowali się po raz pierwszy, że mieli zadłużenie. Zanim Fabian zdecydował się pożyczyć im więcej pieniędzy, pobrał od nich wierzytelność, której zabezpieczeniem były jakieś ich aktywa. Teraz mogli pobrać dodatkowe pięć monet, które nie zawsze było łatwo zdobyć.

Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że oni – podobnie jak ich kraj – nigdy nie pozbędą się długu, zanim wszystkie monety nie zostaną spłacone. Lecz nawet wtedy pozostanie jeszcze te 5 monet od każdych 100, których tak naprawdę nikomu nie pożyczono. Nikt, poza Fabianem, nie był w stanie zauważyć, że spłacenie interesu było niemożliwe, gdyż te dodatkowe pieniądze nigdy nie zostały puszczone w obieg. Zatem zawsze ktoś musiał mieć niedobór.

Prawdą jest, że Fabian również wydał monety na zakup czegoś, ale raczej było niemożliwe, aby wydał na siebie 5% wartości całej gospodarki. Istniały tysiące ludzi, zaś Fabian był sam. Poza tym wciąż pozostawał złotnikiem, co przynosiło mu niezły dochód.

Na zapleczu swojego warsztatu Fabian posiadał skarbiec i ludzie zorientowali się, że przechowywanie w nim części swoich monet jest wygodne i bezpieczne. Pobierał za to drobną opłatę, która była uzależniona od przechowywanej sumy pieniędzy oraz czasu przechowywania. Pobierane do przechowania pieniądze potwierdzał właścicielom pokwitowaniem depozytu zwanego notą.

Kiedy ktoś udawał się na zakupy, nie zabierał ze sobą złotych monet. Zamiast tego, dawał właścicielowi sklepu jedną ze swoich not, opiewającą na wartość towarów, które chciał zakupić.

Właściciele sklepów uznali autentyczność not, które mogą być wymienione u Fabiana na stosowną liczbę monet. Zamiast dokonywania tej wymiany na złoto, noty zaczęto sobie przekazywać z ręki do ręki. Ludzie mieli wielkie zaufanie do not, akceptując je jako tak samo dobre jak monety.

W niedługim czasie Fabian zauważył, że dokonywanie przez kogoś wymiany na złote monety stało się rzadkością. Pomyślał więc: „Jestem w posiadaniu tego całego złota i wciąż pozostaję ciężko pracującym rzemieślnikiem. To nie ma sensu. Czyż nie istnieją dziesiątki ludzi, którzy będą gotowi zapłacić mi odsetki za użycie tego złota leżącego w sejfie, o które rzadko się ktoś upomina?”.

Prawdą jest, że złoto nie należy do mnie, ale jest w moim władaniu – i tylko to ma znaczenie. Nie muszę produkować monet, gdyż mogę użyć monet przechowywanych w sejfie”.

Na początku był on bardzo ostrożny, pożyczając jedynie kilka monet za każdym razem i tylko mając bardzo solidne zabezpieczenie. Stopniowo jednak stał się odważniejszy i zaczął pożyczać większe sumy pieniędzy.

Pewnego dnia zwrócono się do niego o dużą pożyczkę. Fabian zasugerował: „Zamiast brania ze sobą tych wszystkich monet, możemy w waszym imieniu dokonać depozytu, w związku z czym wystawimy wam kilka not opiewających na sumę wszystkich monet”. Pożyczkobiorca zgodził się i zamiast monet pobrał pakiet not. Zaciągnął pożyczkę, ale złoto pozostało w sejfie. Po wyjściu klienta, Fabian uśmiechnął się. Wilk był syty i owca cała. Mógł „pożyczać” złoto i wciąż mieć je w swoim posiadaniu.

Znajomi, nieznajomi, przyjaciele i wrogowie – wszyscy potrzebowali funduszy, aby kontynuować swoją działalność. Jeśli tylko mogli dać jakieś zabezpieczenie – mogli pożyczyć tyle, ile potrzebowali. Fabian był w stanie „pożyczyć” pieniądze poprzez zwyczajne wypisanie not opiewających na kilkakrotną wartość złota przechowywanego w sejfie, nie będąc nawet właścicielem tego złota. Wszystko było bezpieczne dopóty, dopóki prawdziwi właściciele nie zjawili się po swoje złoto i utrzymane było zaufanie ludzi.

Prowadził swoją rachunkowość w książkach, które ukazywały zadłużenia i depozyty wszystkich osób. Biznes związany z pożyczaniem pieniędzy okazał się być bardzo lukratywny.

Społeczna pozycja Fabiana rosła prawie tak szybko, jak jego bogactwo. Stał się ważnym człowiekiem, wymagającym respektu. Jego opinia w sprawach finansów była jak wyrocznia.

Złotników z innych miast zaciekawiła jego działalność i pewnego dnia złożyli mu wizytę. Powiedział im, co robi, ale bardzo mocno podkreślił potrzebę zachowania sekretu.

Jeśli ich plan zostanie ujawniony – cały system może upaść, zatem zgodzili się stworzyć swój sekretny sojusz.

Każdy z nich powrócił do swojego miasta, aby rozpocząć działalność, której Fabian ich nauczył.

Ludzie zaczęli akceptować noty jako tak samo dobry środek, jak złoto, a wiele not zostało złożonych w depozycie, podobnie jak miało to miejsce z monetami. Gdy jeden kupiec chciał zapłacić drugiemu za towar, wypisywał Fabianowi jedynie krótką adnotację instruującą go, aby przemieścił pieniądze z jego konta na konto drugiego kupca. Dokonanie zmiany zapisu na obu kontach zabierało Fabianowi tylko kilka minut.

Ten nowy system stał się bardzo popularny, a adnotacje nazwano „czekami”.

Pewnego wieczoru, gdy złotnicy mieli kolejne spotkanie, Fabian przedstawił nowy plan. Następnego dnia zwołano spotkanie ze wszystkimi gubernatorami, którym Fabian rzekł: „Noty, które wystawiamy, stały się bardzo popularne. Wszyscy niewątpliwie używacie ich i potwierdzacie ich przydatność”. Gubernatorzy pokiwali głowami, potwierdzając to i zastanawiając się, na czym polega problem. „Cóż”, rzekł Fabian, „Niektóre noty są kopiowane przez fałszerzy. Tej praktyce należy położyć kres”.

Gubernatorzy zaniepokoili się. „Co możemy zrobić?”. Fabian odpowiedział: „Sugeruję, aby drukowanie not stało się zajęciem rządu. Będzie to robione na specjalnym papierze z użyciem zawiłego wzornictwa i każda nota będzie podpisana przez naczelnego gubernatora. My złotnicy zgadzamy się pokrywać koszty druku, gdyż zaoszczędzi to nam wiele czasu potrzebnego na wypisywanie not”. Gubernatorzy przyznali, że ochrona ludzi przed fałszerzami leży w ich gestii i pomysł wydaje się dobry. Zatem uchwalono wydrukowanie not, którym nadano nazwę „banknotów”.

„Drugim problemem jest to”- rzekł Fabian – „że niektórzy ludzie poszukują złota i produkują własne złote monety. Sugeruję, aby uchwalić prawo, które będzie wymagało oddania złota, które znajdą. Oczywiście zostanie im to wyrównane przy pomocy banknotów i monet”.

Pomysł wydawał się być dobry, więc wydrukowano dużą ilość nowych banknotów. Każdy z nich miał nadrukowaną wartość: 1$, 2$, 5$, 10$ itd. Niewielki koszt druku został pokryty przez złotników.

Banknoty były o wiele łatwiejsze do noszenia i wkrótce zostały zaakceptowane przez ludność. Jednak pomimo ich popularności, banknoty i monety były używane jedynie w 10% transakcji. Rejestry wykazały, że 90% transakcji pokrywał system czeków.

Nastąpiła następna część realizacji planu. Dotychczas ludzie płacili Fabianowi za strzeżenie ich pieniędzy. Aby ściągnąć więcej pieniędzy do sejfu, Fabian zaoferował płacenie 3% odsetek tym, którzy zdeponują swoje pieniądze.

Większość ludzi uważała, że Fabian pożyczał ich pieniądze na 5% i jego profit stanowił różnicę 2%. Nie podważali tego jednak, gdyż zarobek 3% był o wiele lepszy niż płacenie za pilnowanie ich pieniędzy.

Ilość oszczędności rosła, wypełniając dodatkowe sejfy. Fabian był w stanie pożyczać 200$, 300$, 400$, a czasem nawet do 900$ w odniesieniu do każdych 100$ przechowywanych w depozycie. Musiał być ostrożny, aby nie przekroczyć stosunku 9:1, gdyż jedna osoba na dziesięć potrzebowała banknotów i monet do użytku.

Gdyby zabrakło pieniędzy, kiedy są potrzebne, ludzie staliby się podejrzliwi, gdyż ich książeczki depozytowe pokazywały, ile pieniędzy zdeponowali. Mimo wszystko za każde 900$, jakie Fabian im pożyczał, wypisując własne czeki, mógł żądać do 45$ odsetek, np. 5% od 900$. Mógł zatem wypłacać 3$ odsetek za każde zdeponowane 100$, które nigdy nie opuszczało jego sejfu. Oznacza to, że na każdych 100$ przechowywanych w depozycie był on w stanie uzyskać 42$ profitu, choć większość ludzi była przekonana, że zarabiał tylko 2%. Inni złotnicy robili to samo. Stworzyli pieniądze z niczego, jednym posunięciem ołówka, a następnie pobierali za to odsetki.

Prawdą jest, że oni nie produkowali pieniędzy, gdyż rząd drukował banknoty, bił monety i przekazywał złotnikom do dystrybucji. Jedynym kosztem Fabiana była niewielka opłata za druk. Wciąż mogli tworzyć z niczego pożyczane pieniądze i obciążać za to odsetkami od pożyczonej sumy. Większość ludzi była przekonana, że dostarczanie pieniędzy było działaniem rządu. Wierzyli też w to, że Fabian pożyczał im pieniądze, które ktoś inny zdeponował, jednak bardzo dziwne było to, że gdy pożyczka była przyznana, niczyj depozyt nigdy nie malał. Gdyby każdy nagle zechciał wypłacić swój depozyt, defraudacja zostałaby ujawniona.

Gdy żądano pożyczki w banknotach i monetach, nie stanowiło to problemu. Fabian wytłumaczył rządowi, że przyrost populacji i produkcji wymagał większej ilości banknotów i nabywał je za drobną opłatą pokrywającą koszt druku.

Pewnego dnia odwiedził Fabiana zamyślony mężczyzna. „Obciążenia odsetkami są niewłaściwe”, rzekł. „Za każde 100$ jakie wypuszczasz, żądasz 105$ zwrotu. Te dodatkowe 5% nigdy nie będzie spłacone, gdyż nie istnieje.

Rolnicy produkują żywność, przemysł wytwarza artykuły itd., ale tylko wy produkujecie pieniądze. Załóżmy, że w całym kraju istnieje tylko dwóch biznesmenów i zatrudniamy wszystkich innych. Każdy z nas pożycza 100$, z czego 90$ płacimy w pensjach i kosztach i otrzymujemy 10$ profitu, co jest naszym zarobkiem. Oznacza to, że całkowita siła nabywcza wynosi 90$ + 10$ razy dwa, czyli 200$. Jednak, aby wam zapłacić, musimy sprzedać całą naszą produkcję za 210$. Jeśli jednemu z nas uda się sprzedać całą produkcję za 105%, ten drugi może otrzymać tylko 95%. Dodatkowo, część jego towarów nie może być sprzedana, gdyż nie istnieją pieniądze, którymi można by za nie zapłacić.

Jeden z nas wciąż będzie wam winny 10% i jedynym sposobem spłacenia tej pożyczki jest jeszcze większe zapożyczenie się. Taki system nie może istnieć”.

Mężczyzna kontynuował: „Oczywiste jest, że powinniście wypuścić 105$, np. 100$ dla mnie i 5$ dla siebie na wydatki. W ten sposób w obiegu znajdzie się 105$, więc zadłużenie będzie mogło być spłacone”.

Fabian słuchał w ciszy, a następnie rzekł: „Gospodarka finansowa jest bardzo zawiłym tematem, mój chłopcze. Trzeba spędzić wiele lat na jej studiowaniu. Pozwól, że ja będę się martwił o te sprawy, a ty będziesz pilnował swoich. Musisz się stać bardziej wydajny, zwiększyć swoją produkcję, obniżyć swoje koszty i stać się lepszym biznesmenem. Zawsze służę pomocą w tych sprawach”.

Mężczyzna wyszedł, wciąż nieprzekonany. Uważał, że w działalności Fabiana istnieje jakaś nieprawidłowość i sądził, że jego pytanie zostało potraktowane unikiem.

Większość ludzi jednak wciąż liczyła się ze zdaniem Fabiana, komentując: „On jest ekspertem i inni muszą być w błędzie. Popatrz, jak nasz kraj się rozwinął, jak wzrosła produkcja – pewne jest, że powodzi się nam lepiej”.

Aby pokryć odsetki od pieniędzy, które pożyczyli, kupcy byli zmuszeni podwyższyć swoje ceny. Pracownicy zaczęli się skarżyć, że pensje były zbyt niskie. Pracodawcy odmówili podwyższenia pensji, twierdząc, że byliby zrujnowani. Farmerzy nie mogli osiągnąć właściwej ceny za swoje produkty. Gospodynie domowe narzekały, że jedzenie stawało się zbyt drogie.

Na koniec niektórzy ludzie zaczęli strajkować – coś, o czym nie słyszano nigdy przedtem. Inni zostali powaleni przez biedę, a ich krewni i przyjaciele nie byli im w stanie pomóc. Większość zapomniała o prawdziwym bogactwie, jakie ich otaczało – żyznych ziemiach, wspaniałych lasach, zwierzynie i minerałach. Byli w stanie myśleć tylko o pieniądzach, których ilość zawsze wydawała się ograniczona. Nigdy jednak nie zakwestionowali istniejącego systemu. Wierzyli, że to rząd nim kieruje.

Kilka osób wycofało swoje zdeponowane pieniądze i utworzyło firmy „finansowe” lub „kasy pożyczkowe”. Tym sposobem mogli pobierać 6% lub więcej, co było lepsze niż 3%, które płacił Fabian, ale mogli pożyczać tylko pieniądze, które mieli na własność. Nie posiadali tej niespotykanej mocy umożliwiającej tworzenie pieniędzy z niczego – poprzez wpisywanie sum w swoich księgach.

Te firmy finansowe były zmartwieniem Fabiana i jego przyjaciół, więc szybko utworzyli kilka własnych. W większości przypadków wykupili wszystkich innych, zanim zaczęli działać. W niedługim czasie wszystkie firmy finansowe były ich własnością lub pod ich kontrolą.

Sytuacja gospodarcza pogorszyła się. Ludzie żyjący z pensji byli przekonani, że ich bossowie uzyskują zbyt duży profit. Bossowie twierdzili, że pracownicy są zbyt leniwi i nie wykonują uczciwie swojej codziennej pracy, a każdy inny obwiniał całą resztę. Gubernatorzy nie mogli znaleźć odpowiedzi na to wszystko i wyglądało na to, że powstałe problemy poszerzały biedę.

Zorganizowano system pomocy społecznej i uchwalono przepisy zmuszające ludzi do łożenia na niego. To wywołało niezadowolenie wielu osób, gdyż wierzyli w starą ideę pomocy sąsiedzkiej, która się brała z dobrej woli.

„Te przepisy – to nic innego, jak zalegalizowana grabież. Zabieranie komuś wbrew jego woli, bez względu na cel w jakim ma być użyte, niczym nie różni się od kradzieży” – mawiali ludzie.

Każdy człowiek czuł się jednak bezsilny i obawiał się skazania na więzienie, czym straszono za niepłacenie. System pomocy społecznej przyniósł jakąś ulgę, ale niedługo problem znów się poszerzył i potrzeba było więcej pieniędzy, aby sobie poradzić. Koszt tych systemów rósł coraz bardziej, a wraz z nim rozrastał się rząd.

Większość z gubernatorów należała do szczerych ludzi, próbując robić wszystko, co w ich mocy. Nie chcieli już żądać od ludności więcej pieniędzy i w końcu, nie mieli innego wyboru, jak pożyczyć pieniądze od Fabiana i jego przyjaciół. Nie bardzo wiedzieli, jak to spłacą. Rodzice nie mogli już sobie pozwolić na opłacenie nauczycieli swoich dzieci. Nie mogli opłacić lekarzy. Przewoźnicy wypadali z biznesu.

Rząd był zmuszony przejmować jednych po drugich. Nauczyciele, lekarze i wielu innych stało się pracownikami państwowymi.

Niewielu było usatysfakcjonowanych swoją pracą. Otrzymywali sensowną płacę, ale stracili poczucie swojej tożsamości. Stali się małymi zębami należącymi do kół wielkiej machiny.

Nie istniało miejsce na osobistą inicjatywę, małe uznanie czy wysiłek. Wynagrodzenie było z góry określone, a awans możliwy tylko wtedy, gdy zwierzchnik przeszedł na emeryturę lub umarł.

Będąc w desperacji, gubernatorzy zdecydowali się zasięgnąć porady Fabiana. Uważali go za bardzo mądrego człowieka i wyglądało na to, że wie, jak rozwiązać te sprawy. Wysłuchał ich problemów i rzekł: „Wielu ludzi nie może rozwiązać swoich problemów – potrzebują kogoś, kto zrobi to za nich. Zgodzicie się zapewne ze mną, że większość ludzi ma prawo być szczęśliwymi i zasługuje na minimum niezbędne do życia. Czyż jednym z najważniejszych powiedzeń nie jest: „Wszyscy ludzie są równi?”.

Jedynym sposobem na przywrócenie równowagi jest zabranie nadmiaru majątku bogatym i danie biednym. Wprowadźcie system podatków. Im więcej ktoś ma, tym więcej musi zapłacić. Pobierajcie podatki od każdej osoby w zależności od jej możliwości i rozdawajcie w zależności od potrzeb. Szkoły i szpitale powinny być bezpłatne dla tych, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić…”.

Wygłosił im długą przemowę na temat dobrze brzmiących ideałów i zakończył: „No i nie zapomnijcie, że jesteście mi winni pieniądze”. Pożyczacie już od dłuższego czasu. Jedyne co mogę dla was zrobić, to zgodzić się na płacenie wyłącznie odsetek. Sumę podstawową zostawmy jako dług i płaćcie mi tylko odsetki”.

Rozeszli się i bez przemyślenia filozofii Fabiana wprowadzili progresywny system podatków: im więcej zarabiasz, tym wyższą stawkę płacisz. Nikt z tego nie był zadowolony, ale miał tylko dwa wyjścia: płacić podatki lub iść do więzienia.

Kupcy znów byli zmuszeni podnieść ceny. Pracownicy domagali się wyższych płac, powodując upadek biznesu wielu pracodawców lub zastąpienie ludzi maszynami. To wywołało dalsze bezrobocie i wprowadzenie przez rząd dalszych zapomóg i pomocy społecznej.

Aby niektóre branże utrzymać tylko ze względu na utrzymanie zatrudnienia, wprowadzono następne podatki oraz opłaty celne. Niektórzy ludzie zastanawiali się, czy celem danej produkcji jest wytwarzanie dóbr czy utrzymanie zatrudnienia.

W miarę jak sprawy się pogarszały, próbowano kontrolować zarobki, ceny i wszystko inne. Rząd próbował zdobyć więcej pieniędzy poprzez podatek od sprzedaży, podatek od zarobków i z innych rodzajów podatku. Ktoś zauważył, że bochenek chleba zawierał 50 podatków, zaczynając od rolnika uprawiającego pszenicę, a skończywszy na gospodyni domowej.

Pojawili się „eksperci” i niektórzy z nich zostali wybrani do rządu, ale po każdym rocznym spotkaniu powracali prawie bez żadnych osiągnięć, poza wiadomością, że podatki poddano „restrukturyzacji”, czego wynikiem było zawsze podniesienie podatków.

Fabian zaczął się domagać spłaty swoich odsetek i coraz większa część podatków była potrzebna do ich spłaty.

Następnie nastały partie polityczne. Ludzie zaczęli roztrząsać, która grupa gubernatorów najlepiej rozwiąże problemy. Dyskutowali na temat osobowości, idealizmu, nazw partii – o wszystkim, poza rzeczywistym problemem.

Kłopoty zaczynały mieć rady miejskie. W jednym z miast odsetki od zadłużenia przekroczyły sumę podatków od nieruchomości pobieranych w ciągu roku. Niezapłacone odsetki wzrastały i naliczano odsetki od odsetek.

Stopniowo duża część prawdziwego majątku stała własnością Fabiana lub była pod kontrolą jego przyjaciół, a wraz z tym – nastała większa kontrola nad ludźmi. Kontrola ta nie była jednak jeszcze pełna. Wiedzieli, że sytuacja nie będzie bezpieczna dopóty, dopóki każda osoba nie będzie pod kontrolą.

Większość ludzi sprzeciwiających się systemowi można było uciszyć, wywierając presję finansową lub wyśmiewając ich publicznie. Aby tego dokonać, Fabian i jego przyjaciele wykupili większość gazet, stacji telewizyjnych i radiowych oraz ostrożnie selekcjonowali ludzi do prowadzenia ich. Wielu z tych ludzi miało szczere zamiary ulepszenia świata, ale nigdy się nie zorientowali, jak są wykorzystywani. Ich rozwiązania zawsze były związane ze skutkami problemu, a nigdy z jego przyczyną.
Istniało kilka różnych gazet: jedna reprezentowała prawe skrzydło, jedna lewe, jedna pracowników, jedna bossów itd. Nie miało znaczenia, której wierzyłeś, tak długo, dopóki nie zająłeś się rzeczywistym problemem.

Plan Fabiana był prawie na ukończeniu – cały kraj był zadłużony u niego. Posiadł kontrolę na ludzkimi umysłami poprzez system edukacji i media. Ludzie byli w stanie myśleć tylko o tym i wierzyć tylko w to, co on dyktował.

Gdy człowiek ma więcej pieniędzy niż jest w stanie wydać na swoje przyjemności, cóż mu jeszcze zostaje? Dla tych, którzy mają mentalność klasy wiodącej – odpowiedzią jest władza – surowa władza panująca nad innymi istotami ludzkimi. W mediach i w rządzie użyci byli idealiści, ale prawdziwymi nadzorcami, których Fabian szukał, byli ci z mentalnością klasy wiodącej.

Większość ze złotników stała się takimi. Znali uczucie wielkiego bogactwa, ale już dłużej to ich nie satysfakcjonowało. Potrzebowali wyzwania i ekscytacji oraz władzy nad umysłami mas w prowadzeniu gry ostatecznej.

Wierzyli, że są ponad wszystkimi innymi. „Panowanie jest naszym prawem i obowiązkiem. Masy nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Muszą być zebrane i zorganizowane. Panowanie jest prawem, które posiadamy od urodzenia”.

Fabian i jego przyjaciele mieli rozmieszczone po kraju biura pożyczek. Owszem, były one w prywatnych rękach i odseparowane od siebie. Teoretycznie konkurowały ze sobą, ale w rzeczywistości blisko ze sobą współpracowały. Po przekonaniu jednego z gubernatorów, powołano instytucję, którą nazwali Centrum Rezerw Pieniężnych. Aby tego dokonać, nie użyli nawet swoich pieniędzy. Stworzyli kredyt w oparciu o część pieniędzy będących depozytem innych ludzi.

Instytucja ta była zewnętrzną fasadą systemu regulującego podaż pieniędzy, jako reprezentująca rządowe działanie. Dziwne jednak było to, że ani gubernatorzy ani urzędnicy państwowi nie mogli zasiadać w radzie nadzorczej.

Rząd nie pożyczał już teraz bezpośrednio od Fabiana, ale zaczął używać systemu kredytowego Centrum Rezerw Pieniężnych. Oferowanym zabezpieczeniem były szacunkowe wpływy z przyszłorocznych podatków. To było zgodne z planami Fabiana – odsunąć podejrzenie od jego osoby i przenieść na pozorne działania rządu. On jednak wciąż pozostawał jako nadzorujący kontrolę, działając za kulisami.

Fabian posiadał pośrednią kontrolę nad rządem w takim zakresie, że rząd był zmuszony zgodzić się na jego dyrektywę. Chełpił się: „Pozwólcie mi kontrolować pieniądze narodu, a będzie mi obojętne, kto ustanawia jego prawo”. Nie miało to większego znaczenia, która z grup gubernatorów była wybierana. Fabian kontrolował pieniądze – krew narodu.

Rząd otrzymywał pieniądze, ale z każdej pożyczki były zawsze potrącane odsetki. Coraz więcej rząd wydawał na zapomogi i inne programy społeczne i w niedługim czasie zaczął mieć trudności w spłacaniu odsetek, nie wspominając o głównej sumie pożyczki.

Wciąż istniały osoby, które zadawały pytania: „Pieniądze – to system stworzony przez człowieka. Czyż nie mógłby być uregulowany w taki sposób, aby służył ludziom, a nie panował nad nimi?”. Ludzi takich było jednak coraz mniej, a ich głosy ginęły w szale ściągania nieistniejących odsetek.

Zmieniła się administracja, zmieniły się nazwy partii, ale główne przepisy trwały. Bez względu na to, jaki rząd był u władzy, ostateczny cel Fabiana z każdym rokiem był bliższy realizacji. Zasady uznawane przez ludzi nic nie znaczyły. Byli opodatkowani do maksymalnych granic. Nie byli już w stanie płacić więcej. Nadszedł czas na finałowe posunięcie Fabiana.

10% pieniędzy wciąż było używane w formie banknotów i monet. To należało znieść, robiąc to w taki sposób, aby nie wywołać podejrzenia. Tak długo, jak ludzie używali gotówki, mogli kupować i sprzedawać według własnego uznania, mając wciąż możliwość kierowania do pewnego stopnia swoim życiem.

Noszenie ze sobą banknotów i monet nie było jednak zawsze bezpieczne, czeki nie były akceptowane poza lokalną społecznością i w związku z tym oczekiwano wygodniejszego systemu. Kolejny raz Fabian posiadał odpowiedź. Jego organizacja wydała każdemu małą plastikową kartę, która zawierała imię i nazwisko osoby, zdjęcie i numer identyfikacyjny.

Gdy ktoś okazywał tę kartę, sklepikarz dzwonił do centralnego komputera, aby sprawdzić dostępność kredytu. Jeśli był dostępny, osoba mogła kupić to, co chciała – nie przekraczając wyznaczonej sumy.

Na początku wolno było wydać tylko małą sumę z kredytu i jeśli była spłacona w ciągu miesiąca, odsetki nie były naliczane. To było dobre dla ludzi pozostających na pensji, ale biznesmen nie miał nawet z czym zaczynać. Musiał on zainstalować maszyny, wyprodukować produkty, zapłacić pensje itd., a następnie sprzedać wszystkie produkty i spłacić kredyt. Jeśli przekroczył miesięczny termin, obciążano go odsetkami 1,5% za każdy miesiąc, jaki zalegał z długiem. W ciągu roku dawało to razem 18%.

Biznesmeni nie mieli innego wyjścia, jak tylko dodać te 18% do ceny sprzedaży. Te dodatkowe pieniądze (kredyt na 18%) nie były tak naprawdę nikomu pożyczane. W całym kraju nałożono na biznesmenów zadanie spłacenia 118$ za każde pożyczone przez nich 100$. Te dodatkowe 18$ nigdy jednak nie było stworzone.

Pomimo tego społeczna pozycja Fabiana i jego przyjaciół wzrosła. Obdarzano ich wielkim poważaniem. Ich wypowiedzi w związku z finansami i gospodarką były przyjmowane jak nakazy religijne.

Z powodu ciągle wzrastających podatków wiele małych biznesów upadło. Na prowadzenie różnych działalności potrzebne były specjalne licencje, więc pozostali odczuwali trudności w ich prowadzeniu. Fabian był właścicielem lub kontrolował wszystkie wielkie firmy, które posiadały setki różnych filii. Wyglądało to tak, jakby ze sobą konkurowały, ale wszystkie były przez niego kontrolowane. Na koniec wszystkie firmy zostały wyparte z biznesu. Hydraulików, blacharzy, elektryków i większość innych branż czekał ten sam los – połykały ich firmy-olbrzymy Fabiana, mające ochronę ze strony rządu.

Fabian chciał, aby plastikowe karty wyeliminowały banknoty i monety. Plan jego zakładał, że kiedy wszystkie zostaną wyeliminowane, działać będą mogły tylko biznesy używające komputerowego systemu kart.

Planował, że niektórzy ludzie prędzej czy później zagubią kartę i w związku z tym nie będą mogli niczego kupić ani sprzedać, dopóki nie zostanie przeprowadzony dowód identyfikacyjny. Zmierzał więc, do wprowadzenia przepisu dającego mu ostateczną kontrolę nad innymi – przepisu prawnego zmuszającego każdego do posiadania numeru identyfikacyjnego wytatuowanego na ręce. Numer byłby widzialny jedynie w specjalnym świetle, połączonym z komputerem. Każdy komputer byłby połączony z centralnym komputerem, więc Fabian wiedziałby wszystko o każdej osobie.

Ta historia jest oczywiście fikcyjna. Jeśli jednak zaniepokoiła Cię, gdyż jest bliska prawdy i chcesz ją zgłębić – punktem wyjścia jest poznanie ludzi podobnych Fabianowi, działających w rzeczywistości. Byli nimi angielscy złotnicy XVI i XVII wieku.

Na przykład, Bank of England rozpoczął swoją działalność w 1694 r. Król William był w kłopotach finansowych, które były wynikiem wojny z Francją. Złotnicy „pożyczyli mu” 1,2 miliona funtów (niewyobrażalnie wielką sumę w tamtych czasach), obwarowując to takimi warunkami:

1. Odsetki wyniosą 8%. (Należy pamiętać, że Magna Carta określała jednoznacznie, iż obciążanie lub pobieranie odsetek jest karane wyrokiem śmierci).

2. Król nada złotnikom przywilej prowadzenia banku. (To dało im prawo udzielania kredytu).
Zanim to nastąpiło, wystawianie noty za zdeponowane pieniądze było całkowicie nielegalne. Nadany przywilej to zalegalizował.

W 1694 r. William Patterson otrzymał przywilej założenia banku – Bank of England.

6 rad Bogatego ojca dla Absolwentów:

1. Pracuj by się uczyć… nie żeby zarabiać.
Czasami wypłata jest mniej ważna niż wiedza, którą zdobywasz w pracy.2. Czyich rad słuchasz?
Większość ludzi ma problemy finansowe, ponieważ słuchają rad niewłaściwych osób… takich, jak sprzedawcy czy ludzie biedni.3. Bądź pokorny.
Kiedy jesteś zbyt pewny siebie, nie nauczysz się niczego.

4. Poznaj różnicę między aktywami a pasywami oraz dobrym a złym długiem.

5. Jakich pojęć nauczyłeś się podczas zajęć?
Poznałeś słownictwo związane ze swoim profilem/kierunkiem, ale czy nauczyłeś się pojęć związanych z inwestowaniem?

6. Podejmij wyzwanie: POSTANÓW zostać bogatym.
Bogactwo to TYLKO stan umysłu.

Dla wszystkich absolwentów (i nie tylko) specjalnie na okres wakacji przygotowaliśmy atrakcyjny zestaw: TRYLOGIA BIZNESU + GRATIS – ulubiona książka Roberta Kiyosaki: Tak, jak człowiek myśli

Uwaga! Jeżeli chcesz otrzymać za darmo książeczkę „Tak, jak człowiek myśli”, a masz już niektóre z książek z trylogii, wystarczy, że zamówisz 3 dowolne tytuły Roberta Kiyosaki. Liczba promocyjnych egzemplarzy jest ograniczona, więc złóż zamówienie już teraz!

Jedną z największych wad systemu szkolnictwa jest brak edukacji finansowej w szkołach. Nauczyciele zdają się uważać, że pieniądze noszą znamiona quasi-religii lub czegoś na podobieństwo kultu, i wierzą, że umiłowanie pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła.
Jak większość z nas wie, to nie umiłowanie pieniędzy jest złe – to ich brak jest przyczyną zła. To wykonywanie pracy, której nienawidzimy, jest złe. Ciężka praca i niemożność zarobienia takiej ilości pieniędzy, żeby można było utrzymać rodzinę, jest złe. Dla niektórych wysokie zadłużenie jest złe. Kłócenie się o pieniądze z ludźmi, których kochamy, jest złe. Bycie chciwym jest złe. Złe jest też popełnianie przestępczych i niemoralnych czynów dla zdobycia pieniędzy. Same pieniądze nie są złe. Pieniądze to tylko pieniądze.Twój dom to nie są aktywa

Brak edukacji finansowej sprawia także, że ludzie robią głupie rzeczy albo dają się zwodzić głupcom. Na przykład w 1997 roku, gdy ukazało się pierwsze wydanie książki Bogaty ojciec, Biedny ojciec, w której powiedziałem wyraźnie, że „twój dom to nie są aktywa, ale pasywa”, wywołało to falę protestów. Ostro skrytykowano i mnie, i moją książkę. Wielu samozwańczych ekspertów finansowych atakowało mnie w mediach. W 2007 roku, czyli 10 lat później, gdy rynki kredytowe się załamały i finanse milionów ludzi wymknęły się spod kontroli – wielu straciło domy, niektórzy ogłosili bankructwo, inni znaleźli się w sytuacji, w której wskutek spadku wartości nieruchomości zadłużenie ciążące na ich domach znacznie przekroczyło ich wartość – osoby te boleśnie się przekonały, że ich domy to faktycznie pasywa, a nie aktywa.

Dwóch mężczyzn, jedno przesłanie

W 2006 roku ja i mój przyjaciel Donald Trump wspólnie napisaliśmy książkę zatytułowaną Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty. Zastanawialiśmy się w niej, dlaczego zanika klasa średnia i jakie są – naszym zdaniem – tego przyczyny. Stwierdziliśmy, że wiele z nich wynika z sytuacji na rynkach globalnych i finansowych oraz z polityki rządów. Książka ta została także skrytykowana przez media finansowe. Ale do końca 2007 roku spełniła się większa część tego, o czym w niej napisaliśmy.

Przestarzała porada

Dzisiaj wielu ekspertów finansowych wciąż radzi ludziom: „Ciężko pracuj, oszczędzaj pieniądze, wydostań się z długów, żyj skromnie i inwestuj w dobrze zdywersyfikowany portfel funduszy inwestycyjnych”. Problem polega na tym, że jest to zła porada – przede wszystkim dlatego, że jest przestarzała. Zmieniły się zasady dotyczące pieniędzy. Nastąpiło to w 1971 roku. Obecnie żyjemy w czasach nowego kapitalizmu. Oszczędzanie pieniędzy, życie bez zadłużenia i dywersyfikacja sprawdzały się w epoce starego kapitalizmu. Ci, którzy kierują się zasadą „ciężko pracuj i oszczędzaj” ze starego kapitalizmu, będą mieli kłopoty finansowe w epoce nowego kapitalizmu.

Informacje a edukacja

Według mnie brak edukacji finansowej w naszym systemie szkolnictwa to dotkliwa i niepowetowana strata. W dzisiejszym świecie edukacja finansowa jest absolutnie niezbędna do przetrwania – bez względu na to, czy jesteśmy bogaci, czy biedni, inteligentni, czy nie.

Jak większość z nas wie, obecnie żyjemy w epoce informacyjnej. Problemem tej epoki jest nadmiar informacji. Mamy dziś do czynienia ze zbyt dużą ich ilością. Poniższe równanie wyjaśnia, dlaczego edukacja finansowa jest taka ważna.

INFORMACJE + EDUKACJA = WIEDZA

Bez edukacji finansowej ludzie nie są w stanie tak przetworzyć informacji, aby można było uzyskać przydatną wiedzę. Bez wiedzy z zakresu finansów ludzie mają kłopoty finansowe. Bez tej wiedzy kupują sobie na przykład dom i myślą, że stanowi on ich aktywa. Albo oszczędzają pieniądze, nie zdając sobie sprawy, że od 1971 roku dolar nie jest już pieniądzem, ale środkiem płatniczym. Nie znają też różnicy pomiędzy dobrym długiem a złym. Nie rozumieją także, dlaczego bogaci – choć zarabiają więcej, płacą niższe podatki. Nie mają również pojęcia, dlaczego najbogatszy inwestor na świecie, Warren Buffett, nie dywersyfikuje.

Skaczące lemingi

Nie posiadając wiedzy z zakresu finansów, ludzie czekają, aż ktoś im powie, co mają robić. A większość ekspertów finansowych poleca, żeby ciężko pracowali, oszczędzali pieniądze, spłacili zadłużenie, żyli skromnie i inwestowali w dobrze zdywersyfikowany portfel funduszy inwestycyjnych. Tak jak lemingi, które bezkrytycznie podążają za swoim przywódcą, ludzie ci biegną w kierunku klifu i wskakują do oceanu finansowej niepewności w nadziei, że będą w stanie dopłynąć do drugiego brzegu.

Zwiększ swój finansowy IQKsiążka ta nie zawiera porad finansowych

Z tej książki nie dowiesz się, co masz robić. Nie znajdziesz w niej porad finansowych. Ale może ona sprawić, że będziesz bardziej inteligentny pod względem finansowym, a to pomoże Ci samemu przetwarzać informacje finansowe i znaleźć drogę do finansowej nirwany.

Książka ta może Ci uświadomić, jak możesz stać się bogatszy, jeśli będziesz mądrzejszy. Jej cel jest prosty: ma Tobie pomóc zwiększyć Twój finansowy IQ.

Książka Roberta Kiyosaki Zwiększ swój finansowy IQ

Warren Buffett, jeden z najlepszych inwestorów na świecie, powiedział: „Dywersyfikacja jest ochroną przed ignorancją. Nie ma ona zbyt wiele sensu dla ludzi, którzy wiedzą, co robią”.Wielu doradców finansowych sugeruje, żebyście dokonywali dywersyfikacji dla własnego bezpieczeństwa. Nie mówią jednak, że zachęcają do tego także dla swojego bezpieczeństwa. Ponieważ większość doradców finansowych nie potrafi powiedzieć dokładnie, które akcje czy fundusze inwestycyjne są dobrymi inwestycjami, mówią, żeby kupić ich wiele.Bogaty ojciec uczył mnie, żeby zamiast dywersyfikacji koncentrować się na znajdowaniu najlepszych inwestycji. Oznaczało to, że musiałem uważnie przyjrzeć się setkom ofert, wnikliwie je analizować, określać ich zalety i wady.

Nauka koncentracji była najlepszą rzeczywistą lekcją biznesu, którą otrzymałem od bogatego ojca. Pomogła mi stać się lepszym przedsiębiorcą i inwestorem. Koncentrowanie się na inwestycjach pozwala mi także na robienie większych pieniędzy przy mniejszym ryzyku, ponieważ nie wydaję pieniędzy na niepewne aktywa, modląc się, żeby przyniosły jakiś zysk.

Poznaj swojego doradcę finansowego

W poprzednim artykule napisałem o ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych pracowników, ERISA, która ostatecznie umożliwiła powstanie planów emerytalnych. Ustawa ta jest tak ważna, ponieważ zmusiła miliony pracowników, żeby stali się inwestorami – bez żadnego przygotowania finansowego czy finansowej edukacji.
Było to olbrzymim bodźcem dla branży usług finansowych, w której zatrudniono tysiące ludzi, żeby obsłużyć tę nową grupę pracowników, którzy musieli stać się inwestorami.

Nagle osoby nie posiadające zbytniej edukacji finansowej stały się „profesjonalnymi doradcami finansowymi”. Nauczyciele, sprzedawcy używanych samochodów, gospodynie domowe oraz agenci ubezpieczeniowi rozpoczęli nową karierę jako doradcy finansowi, sprzedając inwestycje ludziom takim samym jak oni.

Niedawno w jednej z gazet w Denver ukazał się artykuł przedstawiający trudną sytuację pilotów linii United Airlines, którzy stracili większą część swoich środków emerytalnych z powodu bankructwa firmy. Gdy zapytano jednego emerytowanego pilota o to, co zamierza teraz zrobić, gdy jego miesięczna emerytura zmniejszyła się z 11 tysięcy do 2 300 dolarów, 62-letni mężczyzna powiedział: „Zostanę doradcą finansowym”.

Jestem niemalże pewny, że on także będzie polecał dywersyfikację.

Dwie rzeczy, które uzasadniają dywersyfikację

Dlaczego więc doradcy finansowi polecają dywersyfikację, podczas gdy najlepszy inwestor na świecie woli jej unikać? Według mnie istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie.

1. Inwestowanie aktywne a inwestowanie pasywne. Istnieją inwestorzy aktywni i inwestorzy pasywni. Warren Buffett jest inwestorem aktywnym. Większość ludzi – przeciwnie. Inwestorzy aktywni powinni się koncentrować. Pasywni inwestorzy powinni dokonywać dywersyfikacji.

2. Ryzyko. Niektóre inwestycje są bardziej ryzykowne od innych. Akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne oraz fundusze inwestycyjne rynku nieruchomości należą do grupy bardzo ryzykownych inwestycji, stąd powinniście dokonywać dywersyfikacji, jeśli w nie inwestujecie. Jeżeli inwestujecie w biznesy – jak Warren Buffet, lub nieruchomości – jak ja, to powinniście się koncentrować.

Moje pytanie brzmi: „Czy chcecie stać się profesjonalnymi inwestorami, czy też pozostać amatorami?” Jeśli wolicie pozostać amatorami – czyli inwestorami pasywnymi, to jak najbardziej, dokonujcie dywersyfikacji. Dywersyfikacja sprawi, że nie „postawicie wszystkiego na jedną kartę”, więc jeśli jeden sektor się załamie – jak np. sektor nowych technologii w 2000 roku – będzie miało to wpływ tylko na część Waszego portfela inwestycyjnego.

Jeśli jednak postanowicie stać się profesjonalnymi inwestorami, musicie zapłacić „wpisowe” w postaci koncentracji, poświęcenia, czasu i nauki. Warren Buffett poświęcił swoje życie, żeby stać się możliwie jak najlepszym inwestorem. Dlatego też koncentruje się, a nie dokonuje dywersyfikacji. Nie musi chronić się przed ignorancją z tego prostego powodu, że zainwestował czas i pieniądze, aby zrozumieć to, co robi.

Duża koncentracja, duża nagroda

Na Hawajach działa świetna organizacja o nazwie Winners Camp (Obóz zwycięzców). Zajmuje się ona uczeniem nastolatków odpowiedniego nastawienia i umiejętności potrzebnych do osiągnięcia w życiu sukcesu. Organizacja ta używa angielskiego słowa focus (skupiać się) jako akronimu, oznaczającego Follow One Course Untill Successful, czyli podążaj raz wytyczoną ścieżką, aż odniesiesz sukces. Uważam, że wszystkie dzieci powinno się uczyć umiejętności skupiania się, to samo tyczy się każdego inwestora, który chce być bogaty.

Jeśli przyjrzymy się ludziom, którzy osiągnęli wielki sukces i bogactwo – jak np. Warren Buffett, Oprah Winfrey czy Lance Armstrong – dostrzeżemy, że wszyscy byli mocno skoncentrowani na osiągnięciu sukcesu.

Jednym z powodów, dla których bogaci stają się jeszcze bogatsi, jest to, że się koncentrują, podczas gdy klasa średnia dokonuje dywersyfikacji, a biedni liczą na ubezpieczenie społeczne.

W styczniu 1998 roku oglądałem bardzo popularny poranny program telewizyjny. Dwoje bardzo atrakcyjnych prowadzących – kobieta i mężczyzna – posłało telewidzom promienisty uśmiech. „Jest dziś z nami w studio doradca inwestycyjny naszej sieci. Udzieli nam porady finansowej na początek tego roku” – usłyszałem.

W tym momencie kamera pokazuje zbliżenie niezwykle atrakcyjnej, młodej kobiety, która uśmiecha się i mówi: „Radzę, żeby w roku 1998 wytrwale pracować, oszczędzać, spłacać długi, inwestować długoterminowo i dywersyfikować”.

Kobieta prowadząca program uśmiecha się i mówi: „To bardzo dobra rada. Mam nadzieję, że każdy zastosuje się do niej”. Mężczyzna z kolei, marszcząc nieznacznie czoło, żeby sprawić wrażenie bardziej zamyślonego i inteligentnego, pyta: „W co – według pani – powinni inwestować nasi telewidzowie?”.

Na twarzy pięknej, młodej kobiety znów pojawia się ten idealny uśmiech i po chwili słyszymy, że sugeruje dobrze zdywersyfikowany portfel, w którego skład wchodzą jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Kładzie też szczególny nacisk na sektor nowych technologii.

„Świetna rada” – stwierdzają jednym głosem prowadzący. Ponownie uśmiechają się do kamery i dziękują doradcy finansowemu za poradę oraz udział w programie. Następnie pojawia się reklama towarzystwa funduszy inwestycyjnych.

Przez kilka kolejnych lat, aż do końca 2005 roku, jako doradcę zapraszano do tego programu tę samą kobietę i za każdym razem jej porada była dokładnie taka sama: „Pracujcie wytrwale, oszczędzajcie, spłacajcie długi, inwestujcie długoterminowo i dywersyfikujcie”. Jedyne co się zmieniało, to rok i ubrania tych trzech osób. Gdyby powtórzono program ze stycznia 1998, efekt byłby bardzo podobny – ta sama rada, takie same uśmiechy i… opłakane skutki.

Szacuje się, że w latach 1995-2005 miliony ludzi, którzy posłuchali tej rady, straciły 7-9 bilionów dolarów. Co gorsza, ludzie ci przegapili to, co tygodnik The Economist nazwał „największym w historii boomem finansowym”. Tak więc ci inwestorzy nie tylko stracili pieniądze w wyniku krachu na giełdzie w latach 2000-2003, ale także nie udało im się zarobić wielkich pieniędzy podczas finansowego boomu na rynku nieruchomości i surowców. Taka jest cena słuchania złych rad.

W tej serii artykułów szczegółowo wyjaśnię, dlaczego standardowa rada finansowa, która brzmi: „Pracuj wytrwale, oszczędzaj, spłacaj długi, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”, jest zła i przestarzała. Świat się zmienił, a ta rada nie.

Rada bogatego ojca

W 1997 roku moja żona Kim, nasza wspólniczka Sharon Lechter i ja wydaliśmy książkę Bogaty ojciec, Biedny Ojciec. Opowiada ona prawdziwą historię moich dwóch ojców – jeden był dobrze wykształconym nauczycielem i dyrektorem Departamentu Edukacji Stanu Hawaje, drugi – porzucił szkołę w wieku 13 lat. Dyrektor Departamentu Edukacji to mój biologiczny ojciec, którego nazywam biednym ojcem. Bogaty ojciec to ojciec mojego najlepszego przyjaciela.

Książkę tę wydaliśmy samodzielnie, ponieważ wszystkie większe wydawnictwa nam odmówiły. Każde z nich stwierdziło, że książka się nie sprzeda. Dzisiaj Bogaty ojciec, Biedny ojciec jest od ponad pięciu lat na liście bestsellerów dziennika The New York Times; tylko trzem innym książkom w historii tej listy udało się osiągnąć taki wynik. Książka została przetłumaczona na ponad 40 języków i sprzedała się już w nakładzie 23 milionów egzemplarzy.

Jednym z powodów jej popularności jest to, iż wyjaśnia ona, dlaczego bogaci stają się jeszcze bogatsi i dlaczego miliony innych ludzi postępują zgodnie z ryzykownymi i przestarzałymi radami finansowymi, takimi jak: „Oszczędzaj, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”. Innym powodem popularności tej książki jest fakt, że wielu tych, którzy posłuchali rad bogatego ojca, wzbogaciło się bardzo w tym samym czasie, gdy miliony ludzi traciły biliony dolarów na giełdzie.

Wszystkim tym, którzy znają moje książki, dziękuję i serdecznie zapraszam do lektury. Ci z Was, którzy ich nie znają, przekonają się, jak sądzę, że seria tych artykułów wyróżnia się, że proponuje odejście od standardowych finansowych sloganów.

Jeśli szukasz nowych pomysłów dotyczących świata pieniędzy, biznesu i inwestowania, to wierzę, że ta seria dostarczy ich Tobie. Informacje te mogą nie być pocieszające bądź popularne, będą jednak oparte na faktach i poparte rzeczywistym doświadczeniem. Muszę jednak zaznaczyć, że w artykułach tych nie będę zajmował się doradztwem.

To, w co ja inwestuję, może być zbyt ryzykowne dla większości ludzi – choć dla mnie nie jest. Nie mam także żadnych inwestycji, które chciałbym Tobie sprzedać. Chociaż zakładam firmy zajmujące się poszukiwaniem złota, srebra, ropy naftowej, firmy zajmujące się produkcją, obrotem nieruchomościami, a także wydawnictwa, nie chcę sprzedać Wam ich akcji. Jeśli mam coś na sprzedaż, to produkty poświęcone edukacji finansowej – produkty, które stworzono z myślą o rozwijaniu Twojej finansowej edukacji.

Piszę, żeby oświecać, otwierać oczy, bawić – i co najważniejsze – uczyć tych, którzy szukają nowych pomysłów związanych z pieniędzmi, nawet jeśli są one niepopularne. Dziś mamy więcej okazji niż kiedykolwiek wcześniej, żeby stać się bogatymi, jednak możecie tego nie osiągnąć, jeśli będziecie kierowali się przestarzałymi radami typu: „Pracuj wytrwale, oszczędzaj, spłacaj długi, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”. Postępowanie zgodnie z tą radą może w rzeczywistości uczynić Cię biedniejszym.

W 1983r. Harvard Business School opublikował “Perspektywy przedsiębiorczości”, opracowanie, które definiowało różnice między przedsiębiorcami a pracownikami. Praca ta, napisana przez profesora Howarda H. Stevensona, jest jednym z najbardziej wymownych artykułów na ten temat, jaki kiedykolwiek czytałem. Spośród wielu różnic, jakie zostały omówione, znalazłem dwie, które wydają się być szczególnie głębokie.

Pierwsza różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:

1. Pracownicy skupiają się na zasobach. Przedsiębiorcy skupiają się na okazjach

Osoba ze świadomością pracownika powie: “Uruchomiłbym własny interes, ale nie mam pieniędzy.”, lub “Chętnie zainwestowałbym w tę nieruchomość, ale nie mam na wpłatę udziału własnego.”. W obu przypadkach osoba koncentruje się na swoich zasobach –
w tym przypadku na braku pieniędzy, zamiast na okazji.

W podobnej sytuacji, osoba ze świadomością przedsiębiorcy powie: “Rozpocznijmy interes, a sfinansujemy go z przepływów pieniężnych.”, lub “Przejmijmy tę nieruchomość,
a pieniądze znajdziemy później.”.

Mój biedny ojciec był człowiekiem, który dostrzegał wiele możliwości, ale nie potrafił ich wykorzystać, ponieważ był po prostu skupiony na zasobach. Zamiast podejmować działanie, często mówił: “Chętnie bym to zrobił, ale mnie na to nie stać.”, lub “Uruchomiłbym własny interes, ale potrzebuję stałej pracy. Mam kredyt do spłaty i was, dzieci do nakarmienia.”.

Bogaty ojciec (ojciec mojego najlepszego przyjaciela, przedsiębiorca, który wiele mnie nauczył o tym, jak bogaci myślą o pieniądzach) był człowiekiem, który zaczynał od niczego, ale w końcu stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach. Dziś, gdy patrzysz na plażę Waikiki, widzisz największe hotele nad oceanem na gruntach, należących do jego rodziny. Mawiał: “Jeżeli nie masz zasobów, musisz stać się źródłem generującym zasoby.”. Dlatego zabronił swojemu synowi i mnie mówić: „Nie stać mnie na to.”. Powiedział: “Biedni ludzie mówią: – Nie stać mnie na to.”. Dlatego właśnie są biedni. Nalegał za to, abyśmy nauczyli się mówić: “Jak mogę sobie na to pozwolić?”. Wierzył, że gdy mówimy: “Nie stać mnie na to”, nasze umysły wyłączają się i usypiają. Gdy pytamy się: “Jak mogę sobie na to pozwolić?”, nasze umysły, nasze największe zasoby, zostają włączone i zaczynają pracować.

Druga różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:

2. Pracownicy wolą zarządzać poprzez struktury hierarchiczne. Przedsiębiorcy zarządzają poprzez sieci, wykorzystując zasoby innych ludzi i organizacji

Oznacza to, że szefowie typu “pracownik” wolą raczej zatrudniać ludzi i umieszczać ich talent w firmie. Zamiast zlecać na zewnątrz pracę twórczą, szef typu “pracownik” woli zatrudniać talenty i mieć je pod swoją kontrolą. Chociaż są przyczyny ekonomiczne takich działań, raport stwierdza, że podstawową przyczyną jest kontrola. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy skłaniają się ku stylowi zarządzania, który jest bardziej odpowiedni dla wojskowego typu organizacji: rozkazuj i kontroluj.

Mój biedny ojciec odnosił sukcesy w hierarchicznej strukturze rządowej, osiągając ostatecznie szczyty w systemie oświaty, jako dyrektor departamentu edukacji oraz ubiegając się o stanowisko zastępcy gubernatora stanu Hawaje. Po przegraniu tej rywalizacji i utracie piastowanego stanowiska, próbował swych sił jako przedsiębiorca. Kupił koncesjonowaną firmę lodziarską, która upadła w ciągu roku. Dlaczego? Powodów było wiele, ale jednym z nich był jego styl kierowania i zarządzania. Gdy mówił: “Skaczcie”… nikt nie skakał.

Zamiast wojskowego – rozkazuj i kontroluj – stylu kierowania, bogaty ojciec stosował styl bardziej nastawiony na współpracę i współdziałanie. Zachęcał swojego syna i mnie, abyśmy nauczyli się kierować i zarządzać ludźmi, od których nie wymaga się, aby wykonywali rozkazy – ludźmi, którzy niekoniecznie skaczą, gdy słyszą słowo “skacz”. Zamiast zatrudniać ludzi i umieszczać ich u siebie, bogaty ojciec tworzył powiązania
z innymi ludźmi i organizacjami, co powodowało obniżanie jego kosztów i równocześnie zwiększało jego zasoby i wpływ na rynek.

Dzisiaj The Rich Dad Company działa według rad bogatego ojca. Zamiast stać się samowystarczalnym domem wydawniczym, postanowiliśmy współpracować na zasadzie umowy joint venture z The Time Warner Book Group, jak również z licencjonowanymi wydawcami na całym świecie, którzy oferują nasze książki w 43-ch językach. W ten sposób utrzymujemy naszą podstawową załogę w niewielkich rozmiarach, natomiast wykorzystujemy tysiące pracowników wydawców na całym świecie.

Jednakże pomnażanie aktywów i zasobów partnerów to nie wszystko. Ważne jest, aby wybierać właściwych partnerów – takich, którzy współgrają z twoimi celami i wartościami. Wybór właściwych partnerów może zadecydować o sukcesie albo porażce – czego nieraz ciężko doświadczyłem.

W czasie, gdy The Rich Dad Company rozwijała się, pracowaliśmy z partnerami, którzy otworzyli drzwi na możliwości, które okazały się znacznie większe niż to, czego moglibyśmy dokonać samodzielnie. W duchu przedsiębiorczości, stworzyliśmy powiązania z głównymi organizacjami medialnymi i międzynarodowymi firmami promocyjnymi, które – ze swoją ogólnoświatową siecią – stanowiły dźwignię dla marki Rich Dad.

Czyniąc tak, my – jako przedsiębiorcy, pozostajemy mali, jednakże zwiększamy swój udział w rynku, współpracując zamiast konkurować… tworząc powiązania zamiast zatrudniać pracowników i umieszczać siłę roboczą w firmie.

W 1989r. świat się zmienił. Wtedy to upadł mur berliński i powstała światowa sieć internetowa. Ze świata murów, staliśmy się światem sieci… siecią ludzi bardziej współdziałających niż konkurujących. Poczytuję sobie za zaszczyt, że zostałem dostrzeżony przez Amazon.com, pioniera śmiałego, nowego świata sieci, założonego przez wielkiego przedsiębiorcę Jeffa Bezosa. My, w The Rich Dad Company, sławimy sukcesy odnoszone przez Amazon.

Istnieją kluczowe, fundamentalne różnice między świadomością pracownika a przedsiębiorcy. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jaką wnosi ten świat sieci, jest to, że jest on otwarty na biznes dla miliardów ludzi, którzy starają się myśleć bardziej jak przedsiębiorcy niż jak pracownicy.

Robert Kiyosaki

O tym JAK STWORZYĆ BIZNES WART WIELE MILIONÓW dowiesz się z najnowszej książki Robert Kiyosaki pod tytułem ZANIM RZUCISZ PRACĘ.

Zanim rzucisz pracę odpowiedz sobie na następujące pytania:

• Czy masz pomysł wart miliony?
• Czy boisz się porażki?
• Czy masz już dość wzbogacania innych ludzi?
• Czy masz już dość wykonywania poleceń swojego szefa?
• Czy jesteś zmęczony ciężką pracą i stagnacją?
• Czy jesteś gotów zacząć pracować na własny rachunek?

… jeśli tak, to ta książka jest dla Ciebie!

Kliknij i dowiedz się co warto wiedzieć zanim rzucisz pracę!

2010: Najlepsze czy najgorsze czasy?

„To były najlepsze czasy. To były najgorsze czasy”. – Karol DickensCzy recesję mamy już za sobą? Czy rzeczywiście znowu nastały beztroskie czasy? Odpowiem, parafrazując Dickensa: „Dla tych, którzy się przygotowali, rok 2010 będzie najlepszy. Dla wielu rok ten będzie najgorszy”.Poniżej przedstawiam kilka moich prognoz wraz z uzasadnieniem.

Prognoza pierwsza: Na rynku nieruchomości ponownie nastąpi krach.

Przeczytaj rozdział dziesiąty!

Powyżej znajduje się wykres przedstawiający wartość kredytów hipotecznych, które mają być spłacone lub zrefinansowane w poszczególnych miesiącach. Normalnie refinansowanie było prostym procesem… ale obecne czasy nie są normalne. To może Cię zainteresować:

1. We wrześniu 2008 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych osiągnęła poziom 35 miliardów dolarów tylko w tym miesiącu. To właśnie wtedy nastąpił kryzys finansowy. Gdy po zrefinansowaniu kredytów ludzie nie byli już w stanie spłacać swoich rat, rynek giełdowy i sektor bankowy się załamały.

2. Oko cyklonu: latem 2009 roku suma wymagalnych kredytów hipotecznych była niewielka – wynosiła około 15 miliardów dolarów miesięcznie. To właśnie wtedy optymiści zaczęli dostrzegać pierwsze oznaki ożywienia w gospodarce. Według mnie to było oko cyklonu. W 2010 roku dotknie nas drugi etap finansowego huraganu. Pod koniec 2011 roku miesięczna suma wymagalnych kredytów hipotecznych wzrośnie do prawie 40 miliardów dolarów. Huragan ten skończy się dopiero w 2012 roku.

3. Pierwszy etap tego huraganu spowodowany był głównie niespłacaniem kredytów hipotecznych typu subprime. Drugi dotknie solidniejszych właścicieli domów. Pytanie brzmi: czy go przetrzymają? Czy w następnej kolejności pod bankowy młotek pójdą nowobogackie rezydencje?

4. Ponad 40 milionów Amerykanów to właściciele przynajmniej dwóch domów. Czy będzie ich stać na dalsze spłacanie i zrefinansowanie dwóch lub więcej kredytów hipotecznych?

5. Ponieważ wartość domów spadła, wielu właścicieli odkryje, że musi oddać bankowi więcej, niż warte są ich domy. Czy bank potraktuje ich łagodnie?

6. Czasy, w których można było wykorzystywać swój dom jako bankomat, już się skończyły. Dlatego dla wielu sklepów detalicznych i właścicieli powierzchni handlowych nastały trudne czasy. Centra handlowe są w tarapatach. Pasaże handlowe pustoszeją wraz z likwidacjami sklepów – na dobre. Doprowadzi to do krachu na rynku powierzchni biurowych, magazynowych i innych nieruchomości komercyjnych.

Moja prognoza: oczywiście będą to dla Ciebie najlepsze czasy, jeżeli kupujesz nieruchomości zajęte przez wierzycieli; ale najgorsze, jeśli nieruchomości takie sprzedajesz.

A oto inne zjawiska, które będę obserwował w 2010 roku:

1. Czy gospodarka Chin się załamie? Załamanie gospodarki amerykańskiej było nieprzyjemnym ciosem dla Chin. Chińskie firmy zwalniają miliony pracowników. Jedynie potężne rządowe subwencje podtrzymują gospodarkę tego kraju. Chiński boom gospodarczy kiedyś się skończy… ale czy nastąpi to w 2010 roku? Czas pokaże.

2. Gdy Ameryka przestała importować z Chin, Chiny przestały importować z innych krajów świata. Dotknęło to kraje azjatyckie, a także Australię, Brazylię i inne państwa eksportujące surowce.

3. Szef Fedu Ben Bernanke zastępuje „toksyczne zadłużenie” nowym długiem. Chroniąc swoich przyjaciół z wielkich banków, przemienia Stany Zjednoczone w kraj zombie. Recesja się skończyła, ale dla Ameryki rozpoczyna się okres, który będziemy nazywać nowym kryzysem. Będzie to taki czas, kiedy ludzie bogaci staną się niewiarygodnie bogaci, ale wszyscy inni będą biedniejsi. Podatki zniszczą każdego, kto będzie pracował za pensję.

4. Dolar amerykański będzie coraz słabszy. Jeżeli dolar się umocni, w Stanach Zjednoczonych wzrośnie stopa bezrobocia, ponieważ produkowane przez nas towary będą zbyt drogie i dlatego będziemy ich mniej eksportować.

5. Deficyt wzrośnie. Subwencje dla bogatych niszczą gospodarkę.

Przeczytaj rozdział dziesiąty!

6. Izrael może zaatakować Iran. Izrael nie pozwoli, aby Iran pracował nad energią atomową, nawet jeżeli Iran twierdzi, że robi to w celach pokojowych. Gdyby doszło do ataku, ceny ropy poszybują w górę.

7. To tylko ostatnie drgawki konającego. Aktualny wzrost giełdy najprawdopodobniej okaże się ostatnim podrygiem konającego. Jeżeli wartość Dow Jonesa spadnie poniżej 6500 punktów, to następnym przystankiem będzie poziom 5000.

Najlepsze czasy

Wiem, że moje słowa brzmią do bólu pesymistycznie. Wiem, że moje przewidywania nie są dla większości ludzi najlepsze. Jednak dla innych – złe wiadomości to dobre wiadomości.

Poniższe informacje to dobre wieści dla ludzi, którzy się przygotowali.

Druga prognoza: Złoto, srebro i ropa naftowa w 2010 roku nadal będą bezpiecznymi inwestycjami.

Przedstawiona tu tabela zawiera zestawienie cen złota i srebra na koniec każdego roku:

ROK ZŁOTO
(w dolarach)
SREBRO
(w dolarach)
2000 273 4,57
2001 279 4,57
2002 348 4,78
2003 416 5,92
2004 438 6,79
2005 518 8,80
2006 638 12,78
2007 838 14,77
2008 882 11,33
2009 1100 17,50

W 2009 roku Dow Jones wzrósł o około 18%. Cena złota wzrosła o około 25%, a srebra o około 50%

Przewiduję, że do końca 2010 roku cena złota wzrośnie do 1775 dolarów za uncję, srebra do 24 dolarów za uncję, a cena ropy naftowej do 85 dolarów za baryłkę. Jeżeli Izrael zaatakuje Iran, to liczby te będą znacznie wyższe.

Trzecia prognoza: Następny krach wystąpi na rynku nieruchomości komercyjnych.

Nieruchomości generujące przepływ pieniężny będą bardziej dostępne cenowo. W latach 2010-2012 ludzie z gotówką i dostępem do kredytów będą mogli do woli inwestować na rynku nieruchomości.

Moje inwestycje

Jak uprzedzałem w 2002 roku: „Masz czas do 2010 roku, żeby się przygotować”.

Poniżej opisuję to, co ja zrobiłem, żeby się przygotować:

1. W 1997 roku założyłem firmę Rich Dad, bo przewidziałem nadejście tego kryzysu. W ciągu ostatnich 3 lat zaostrzyłem wewnętrzną kontrolę i przygotowałem firmę do globalnego rozwoju poprzez system franchisingowy. Moja firma nie jest zadłużona i generuje stabilny przychód.

2. Rok 2009 był dla mnie jak dotąd najlepszym czasem, jeśli chodzi o nieruchomości. Gdy Fed rozdawał duże sumy pieniędzy, a fundusze emerytalne poszukiwały projektów, w które mogłyby zainwestować, moja firma zajmująca się nieruchomościami pozyskała dziesiątki milionów dolarów na zakup budynków zajętych przez wierzycieli oraz na inwestycje w projekty deweloperskie. Projekty deweloperskie znowu są w granicach możliwości finansowych inwestorów, ponieważ koszty robocizny, materiałów i gruntu są niskie, a rząd chętnie udziela 40-letnich, nisko oprocentowanych kredytów bez prawa do regresu. Ludzie wciąż potrzebują dachu nad głową.

3. Moje spółki naftowe mają się dobrze. Wywierciliśmy trzy szyby i w dwóch z nich natrafiliśmy na złoża ropy. Zwolnienia z podatków dla firm poszukujących ropy naftowej są cały czas znaczne, nawet gdy firmy te niczego nie znajdują. Nawet jeżeli gospodarka się załamie, to i tak będziemy potrzebowali ropy.

4. W 2007 roku wycofałem 90% moich pieniędzy z inwestycji na giełdzie. Jeżeli Fed podniesie stopy procentowe, to na giełdzie i na rynku nieruchomości nastąpi krach.

5. Od 1996 do 2004 roku zgromadziłem bardzo dużo złota i srebra.

6. Ponieważ Fed drukuje biliony dolarów, pieniądze to śmiecie, a ludzie, którzy oszczędzają, tracą. Gdy tylko mam jakąś nadwyżkę gotówki, inwestuję ją w ropę naftową, nieruchomości, złoto i srebro.

7. Gdy stopy procentowe są bliskie zeru, dłużnicy zwyciężają… ale tylko wtedy, gdy mają dobry dług… czyli taki, który spłacają najemcy.

Na zakończenie

Kilka lat temu Japonia była „królową świata finansów”. Gospodarka tego kraju była drugą co do wielkości gospodarką na świecie – do czasu aż bańka ta pękła w 1990 roku. W 1993 roku pojawił się deficyt budżetowy. Odtąd wynosił on średnio 5,4% PKB rocznie. W wyniku tego japoński dług publiczny wynosi dziś 200% PKB. Stany Zjednoczone idą w ślady Japonii, a Chiny pójdą w ślady Ameryki.

Nie zaobserwujemy zbyt wysokiej inflacji, ponieważ Fed nie jest wstanie wydrukować dostatecznie dużo pieniędzy, żeby pokryć straty powstałe w wyniku pęknięcia bańki kredytowej. Poza tym w związku z brakiem popytu fabryki mają nadmiar zdolności produkcyjnej, co oznacza, że ceny towarów konsumpcyjnych pozostaną na niskim poziomie, a bezrobocie cały czas będzie wysokie. Zamiast tego zaobserwujemy wzrost cen złota, srebra, ropy naftowej, niektórych akcji, niektórych sektorów rynku nieruchomości oraz żywności – nie dlatego, że ich wartość rośnie, ale dlatego że wartość dolara spada.

Witam w dobie nowego kryzysu. I niech te czasy będą dla Ciebie najlepsze.