Refleksje

To ważny dla mnie dzień. Właśnie teraz mogłem ofiarować innym część swojej wiedzy i doświadczenia, które zdobyłem do tej pory. Jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż uważam, że jest to wręcz moim obowiązkiem. Przez wiele lat zdobywałem wiedzę i doświadczenie. O wiele łatwiej i szybciej można osiągnąć sukces osobisty gdy wyciągamy wnioski z analizy czyichś sukcesów i czyichś potknięć. Mamy przez to szansę na to by tych samych błędów nie popełniać.

Niech mój wykład będzie więc takim doświadczeniem, z którego wyciągniecie jak najwięcej korzyści. Jest to także  z mojej strony ukłon w stronę tych wszystkich ludzi, którzy do tej pory mi pomagają, wspomagają mnie, wspólnie ze mną działają a także w stronę tych, którzy chcą się ze mną spotkać i wysłuchać mojej historii. Bardzo wam wszystkim dziękuję.

Obiecałem, że udostępnię Wam osobiste zestawienie finansowe w postaci elektronicznej, oto ono  –   Zestawienie Finansowe    Pamiętajcie o tym, że jeżeli tylko suma przychodów pasywnych będzie wyższa niż suma waszych kosztów to opuściliście wyścig szczurów !

Mam jednak wielką prośbę. Jeżeli wypełniłeś swoje zestawienie napisz w tym wątku co się okazało. Możesz załączyć tu swoje zestawienie. To jest właściwe miejsce aby o tym właśnie rozmawiać. Pomagajmy sobie wzajemnie !

 

 


Możesz dać na to pytanie długą lub krótką odpowiedź. Długą zapewne znasz, gdyż potrafisz wyliczyć wszystkie przeciwności losu stojące na drodze do Twojego sukcesu, wszystkie niesprzyjające okoliczności i ludzi, którzy Ci przeszkadzają w dojściu do celu. Ile jest warta ta długa odpowiedź, sam wiesz najlepiej, gdyż jesteś jej autorem i zarazem mistrzem w jej tworzeniu.

Pozwól, że podsunę Ci krótką odpowiedź na pytanie zawarte w tytule:

Nie masz wyraźnie sprecyzowanego celu i (lub) nie masz planu działania, wskazującego jak ten cel osiągnąć. Jeśli dokładnie opiszesz sobie te dwa elementy i zaczniesz realizować nakreślony plan, reszta wydarzeń w Twoim życiu będzie się tak układać, aby umożliwić Ci osiągnięcie celu.

Co możesz zrobić, gdy chodzi o dbanie o własny interes, aby szybko i skutecznie poprawić swoje finanse, bez względu na to, jaki jest Twój cel i jaki jest plan działania?

Możesz szybko uzdrowić swoją finansową egzystencję, wdrażając stosowne zmiany. Zanim jednak zaczniesz to robić, zastanów się nad pewnymi faktami, których uświadomienie sobie dobrze wpłynie na rozwój Twojej finansowej inteligencji.

W jaki sposób generujesz swój przychód? Większość ludzi pracuje gdzieś na etacie, 8 godzin dziennie, czyli 40 godzin tygodniowo. Gdy przeliczysz swoje wynagrodzenie na stawkę godzinową, otrzymasz określoną wielkość, powiedzmy 15 zł za godzinę. Może jednak jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie i nie otrzymujesz zapłaty za godzinę, ale za wykonaną pracę. Wtedy możesz otrzymać o wiele więcej za godzinę pracy, ale też możesz dostać o wiele mniej.

Bez względu na sposób liczenia, tym, co tak naprawdę robisz, jest wymiana Twojego czasu na pieniądze. Każda nowa suma pieniędzy zdobyta przez Ciebie, wymaga zaangażowania z Twojej strony czasu wydatkowanego bardziej lub mniej aktywnie. Ponieważ czas, w przeliczeniu na dobę, jest dobrem ograniczonym (wszyscy mamy go tyle samo), linearne podejście do problemu generowania przychodu ma też swoją ograniczoność. Nie da się wydłużać godzin pracy w nieskończoność, co podsuwa nam myśl, że nieograniczoność naszego dochodu na pewno nie opiera się na zwiększaniu przepracowanych przez nas godzin.

Jeśli przepracowałeś w miesiącu 160 godzin, otrzymując 15 zł za godzinę, musiałeś oddać ze swojego życia te 160 godzin, chcąc otrzymać 2400 zł. Oczywiście brutto, czyli przed opodatkowaniem. Jeżeli jesteś pracoholikiem, to mogłeś przepracować nawet 320 godzin (zakładając, że Twoja praca jest bardzo poszukiwana na rynku). Niestety, zarobienie 5800 zł czy nawet 10600 zł milionerem Cię nie zrobi, szczególnie, gdy Twoje działanie jest typowe, czyli osiągasz to, co większość: zarobek – wydatki = 0 lub równa się debet.

Linearne zarabianie pieniędzy ma również wiele innych wad:

– jeśli nie pracujesz – to nie zarabiasz

– jeżeli jesteś chory lub na urlopie – to nie zarabiasz

– ponieważ koszty życia nigdy nie znikają – spacer, czas spędzany z rodziną, oglądanie telewizji itp. kosztuje Cię określoną sumę pieniędzy

– jedyną formą zatrudnienia Cię jest taka praca, w której będziesz otrzymywał o wiele mniej niż stanowi wartość Twojej pracy (przecież Twój pracodawca musi mieć zysk z tego, co zrobiłeś)

– jeśli chcesz więcej zarabiać, możesz więcej pracować w swoim zawodzie lub w innym, jednak ogranicza Cię długość doby i konieczność wypoczynku oraz czas spędzany na inne działania

– możesz wycenić swoją pracę o wiele wyżej niż dotychczas, ale będziesz musiał znaleźć chętnego, który zapłaci Ci np. 50 zł za godzinę, zamiast 15 zł.

Zapewne teraz już wyraźniej dostrzegasz to, dlaczego większość ludzi nie jest w stanie osiągnąć jakiegoś podstawowego dobrobytu, nie mówiąc już o niezbyt zaawansowanym stopniu zamożności. Jeśli za raz wykonaną pracę otrzymujesz tylko jednorazowe wynagrodzenie, ta droga nie doprowadzi Cię do finansowej niezależności.

Jak więc generują swoje przychody ci, którzy nie zarabiają w sposób linearny, wymieniając swój czas na pieniądze? Mają oni przychód pasywny:

1. Ludzie ci jednorazowo tworzą produkt, który może być powielony i sprzedany wiele razy (utwór muzyczny, film, książka, program komputerowy, patent, receptura, technologia, system biznesu (np. franchising) itp.)

2.Ludzie ci jednorazowo inwestują pieniądze w przedsięwzięcie, które generuje im przychody (wynajęta nieruchomość, współudział w spółce, wykupione prawa autorskie, pieniądze pożyczone na procent, inna rentowna inwestycja).

Jeżeli nie rozwinąłeś w sobie talentów, które pozwoliłyby Ci zrealizować plan wg punktu pierwszego i nie posiadasz zasobów umożliwiających działanie wg punktu drugiego, czy oznacza to, że nie masz już szans na stworzenie źródła przychodu pasywnego?

Narzędziem, którego musisz użyć, chcąc się przemieścić z pozycji linearnego zarabiania pieniędzy na pozycję zdalnego generowania pieniędzy, jest dźwignia czasowa lub finansowa.

Przykład dźwigni czasowej:

Mała firma zatrudnia sześć osób, a jej szefem jest właściciel firmy. Szef jest głównie skupiony na długofalowych zadaniach firmy, zaś od spraw codziennych ma menedżera. Menedżerowi podlega pięciu pracowników. Zadaniem pracowników jest utrzymanie sprzedaży na poziomie 50 tys. zł miesięcznie, a więc każdy z pracowników jest odpowiedzialny za sprzedaż w wysokości 10 tys. zł miesięcznie. Menedżer ma za zadanie pilnować, aby pracownicy wywiązywali się z nałożonego na nich obowiązku i jeśli komuś to się nie udaje, ma zwolnić zbyt opieszałego i na jego miejsce przyjąć kogoś innego.

Każdy pracownik kosztuje firmę 2400 zł, a utrzymanie menedżera kosztuje 4800 zł miesięcznie. Pracownicy pracują po 160 godzin miesięcznie, więc każdy kosztuje firmę 15 zł na godzinę, co razem stanowi 12000 zł miesięcznie. Menedżer, pracując 160 godzin i generując koszt 30 zł na godzinę, pochłania 4800 zł. Razem koszt personelu wynosi 16800 zł, co przekłada się na przepracowane 960 godzin.

Szef również pracuje przez 160 godzin w miesiącu, ale nie otrzymuje pensji, gdyż nie jest on pracownikiem, tylko właścicielem. Do dyspozycji szefa pozostaje 50000 – 16800 = 33200 zł. Jeśli podzielimy tę sumę przez 160 godzin poświęcone firmie przez jej właściciela, wyjdzie na to, że ma on przychód 207,50 zł na godzinę. Tak wysoką stawkę godzinową uzyskał dzięki dźwigni czasowej, zatrudniając personel, który poświęca swój czas na pracę dla niego. Oczywiście 33200 nie jest sumą netto, jaką otrzymuje szef, gdyż firma ma koszty prowadzenia swojej działalności, jednak z drugiej strony, pracownicy też nie otrzymują wszystkiego na rękę z powodu opodatkowania itp. Gdy jednak odliczą koszty życia, nie zostaje im nic lub prawie nic w odróżnieniu od szefa, któremu zapewne zostaje znacząca suma na reinwestycję w biznesie lub w innych źródłach przychodu pasywnego.

Przykład dźwigni finansowej znajdziesz w artykule zatytułowanym: \”Czy możesz inwestować lepiej niż zarządzający funduszami inwestycyjnymi?\”.

Jeśli więc obecnie jesteś etatowym pracownikiem, jakie są Twoje szanse na stworzenie przychodu pasywnego? Zastosuj starą, wypróbowaną strategię: \”Trzymaj to, co masz, ale jednocześnie zacznij budować coś, co Cię uwolni od tego, co teraz robisz\”.

Pierwszym krokiem, jaki musisz zrobić, przemieszczając się w kierunku finansowej niezależności, jest pokonanie nieuzasadnionego strachu, że brak etatu oznacza brak pieniędzy. Kiedy się z tym uporasz, rób to, co dotychczas, ale na własny rachunek, a nie na etacie. Mając własną działalność, możesz zredukować opodatkowanie swojego przychodu poprzez uwzględnienie kosztów prowadzenia tej działalności. Często są to koszty, które i tak ponosisz jako pracownik: musisz dojechać tu czy tam, musisz używać telefonu komórkowego itd.

To, co teraz zostanie Ci dodatkowo w ręku, możesz zainwestować, choćby w dające niewiele zysku fundusze inwestycyjne, o ile dodatkowe pieniądze nie zwiększą Twojego apetytu na konsumpcję. Może się jednak okazać, że najlepszy zwrot otrzymasz, inwestując w swój mały biznes. Inwestowanie we własny biznes daje jeden z najlepszych zwrotów z inwestycji, pod warunkiem, że wiesz co robisz i dokąd zmierzasz w tym biznesie.

Wykonując prace dla innych biznesów, w ramach prowadzenia własnej działalności, pilnie obserwuj, co robią właściciele tych biznesów. Jeśli możesz to zastosować w prowadzeniu swoich interesów, zrób to. Np. znajdź podwykonawcę na niektóre zlecenia, powierz swoją księgowość osobie prowadzącej biuro rachunkowe itp. W ten sposób zaczniesz używać dźwigni czasowej.

Aby nie błądzić na nowej drodze, korzystaj z wiedzy tych, którzy zaszli już tam, dokąd Ty zmierzasz. Czytaj książki, słuchaj taśm, bierz udział w wartościowych spotkaniach. Systematycznie poświęcaj czas na myślenie o tym, co z tej nowej informacji nadaje się do zastosowania w Twoim biznesie.

Załóż grupę dyskusyjno-motywacyjną lub przyłącz się do już istniejącej. Spotykając się z ludźmi, którzy zdobyli już doświadczenie w biznesie i wymieniając informacje, zauważysz, że Twój biznes rozwija się o wiele szybciej, a Ty jesteś o wiele skuteczniejszy w działaniu niż robiłbyś to zdany tylko na siebie. Jednym z lepszych pretekstów do takich spotkań jest regularne granie w Cashflow 101 i dyskutowanie o tym, jak strategie z gry zastosować we własnym biznesie i we własnych inwestycjach.

Spotykanie się z ludźmi mającymi cele zbieżne z Twoimi jest bardzo ważne, szczególnie w pierwszych latach prowadzenia biznesu. Jeśli chcesz być orłem w biznesie, nie nauczysz się latać zbyt wysoko, zadając się z kurami, które co najwyżej potrafią fruwać na wysokość swojej grzędy.

Myślę, że teraz już wiesz, dlaczego jeszcze nie masz tyle, ile chciałbyś mieć, a Twoja odpowiedź jest zapewne o wiele krótsza i bardziej precyzyjna niż ta, jaką miałeś przed przeczytaniem artykułu. Zdobywaj upragnione cele, ale nade wszystko bierz z życia tyle, ile możesz, podążając drogą wiodącą do celu. A z tego, co zarobisz, nie zapomnij bezinteresownie dać trochę innym. Gdy intencje są właściwe, plon jest zawsze o wiele większy niż siew.

Krzysztof Szramko


Mój biedny ojciec wierzył w oszczędzanie pieniędzy. Często powtarzał: „Dolar zaoszczędzony to dolar zarobiony”.

Problem polegał jednak na tym, że nie zwracał uwagi na zmiany w polityce monetarnej. Przez całe życie oszczędzał, nie zdając sobie sprawy, że po roku 1971 jego dolary nie były już pieniędzmi.

Otóż w 1971 roku prezydent Richard Nixon zmienił przepisy dotyczące pieniędzy. W tym roku dolar amerykański przestał być pieniądzem i stał się środkiem płatniczym. Była to jedna z najważniejszych zmian w historii nowożytnej, jednak tylko nieliczni rozumieją dlaczego.

Przed rokiem 1971 amerykański dolar był prawdziwym pieniądzem, dla którego pokrycie stanowiło złoto i srebro, dlatego znany był pod nazwą silver certificate (certyfikat na srebro). Po roku 1971 dolar stał się Federal Reserve Note (banknot Rezerwy Federalnej), czyli rodzajem weksla dłużnego wystawianego przez rząd Stanów Zjednoczonych. Sprawiono, iż nasz dolar, zamiast należeć do grupy aktywów, znalazł się w grupie pasywów.

Dziś Stany Zjednoczone są największym dłużnikiem w historii, częściowo z powodu tej zmiany. Jeśli prześledzimy historię współczesnego pieniądza, szybko zrozumiemy, dlaczego ta zmiana w 1971 roku była taka ważna.

Po pierwszej wojnie światowej załamał się niemiecki system monetarny. Mimo iż było wiele powodów tego, jednym z nich był fakt, że rząd niemiecki mógł drukować pieniądze, gdy tylko chciał. Olbrzymia ilość pieniędzy, które pojawiły się w obiegu, spowodowała niekontrolowaną inflację. Marek było więcej, ale można było za nie kupić coraz mniej. W 1913 roku para butów kosztowała 13 marek. W roku 1923 za tę samą parę butów trzeba było zapłacić 32 biliony marek!

Ponieważ wzrosła inflacja, oszczędności klasy średniej przestały istnieć. Klasa średnia straciła swoje oszczędności, w następstwie czego domagała się nowego rządu. W 1933 roku na kanclerza Niemiec wybrano Adolfa Hitlera, po czym, jak wiemy, nastąpiła druga wojna światowa i holocaust.

Nowy system pieniężny

W ostatnich dniach drugiej wojny światowej, w celu ustabilizowania kursów walut na świecie, wprowadzono międzynarodowy system walutowy Bretton Woods. System ten zakładał wymienialność pieniędzy na złoto, co oznaczało, że pokryciem dla walut było złoto. System działał dobrze aż do lat 60., gdy Stany Zjednoczone zaczęły importować volkswageny z Niemiec i toyoty z Japonii.

Nagle import USA przewyższył eksport i złoto zaczęło wypływać z naszego kraju.
W 1971 roku w celu powstrzymania utraty złota prezydent Nixon położył kres systemowi Bretton Woods i dolar amerykański zastąpił złoto jako waluta międzynarodowa. Nigdy przedtem w historii świata „papierowy” pieniądz jednego kraju nie był walutą międzynarodową.

Abym lepiej to zrozumiał, bogaty ojciec kazał mi sprawdzić w słowniku następujące pojęcie:

• fiat money (pieniądz „papierowy”, pieniądz fikcyjny): pieniądze (np. banknoty), których nie można wymienić na monety lub bilon o tej samej wartości;

Słowa „których nie można wymienić na monety” nie dawały mi spokoju, więc bogaty ojciec kazał mi sprawdzić słowo fiat:

• fiat (dekret): zarządzenie lub ustawa, która ustanawia powstanie czegoś;

Spoglądając na bogatego ojca, zapytałem: – Czy to znaczy, że pieniądze można tworzyć z niczego?

Skinąwszy głową, bogaty ojciec powiedział: – Niemcy tak robili i teraz my także tak postępujemy.

– Dlatego ci, którzy oszczędzają – tracą – dodał. – Podczas drugiej wojny światowej walczyłem we Francji. Dlatego też nigdy nie zapomnę, że Hitler doszedł do władzy po tym, jak klasa średnia straciła swoje oszczędności. Ludzie działają nieracjonalnie, gdy tracą pieniądze.

Większość ekonomistów nie zgodziłaby się z zależnością pomiędzy utratą oszczędności i Hitlerem, o której mówił bogaty ojciec. Nie była to może zbyt precyzyjna wiedza, jednak nigdy jej nie zapomniałem.

W latach 2000-2005 ceny mieszkań osiągnęły niebotyczny poziom. Cena ropy wzrosła z 10 dolarów za baryłkę w 1997 roku do 60 dolarów w 2005. Za uncję złota w 1996 można było dostać 275 dolarów, natomiast w 2005 jedna uncja kosztowała ponad 475 dolarów.

Pomimo tego wzrostu cen, ekonomiści rządowi mówili: „Inflacja jest niska i jest pod kontrolą”. Mogą tak mówić, ponieważ rząd zajmuje się jedynie monitorowaniem inflacji w odniesieniu do cen konsumpcyjnych – a nie cen aktywów. Wskaźnik cen towarów konsumpcyjnych (CPI) jest swoistym rodzajem ciśnieniomierza obserwowanego przez rząd, który chce zadbać o to, żeby konsumenci byli zadowoleni, nadal znajdowali okazje w marketach Wal-Mart, co nie jest trudne, bo Chiny zbijają ceny konsumenckie.

Problem polega na tym, że nasze dolary wracają do USA i kupują nasze aktywa. Czyli po prostu kupując towary, wysyłamy nasze pieniądze za granicę, a zagraniczni inwestorzy za te nasze pieniądze kupują nasze aktywa. Dlatego też klienci Wal-Martu znajdują na jego półkach okazje, ale nie mogą pozwolić sobie na kupno domu, ropy, złota czy akcji. Ci sami „konsumenci” obawiają się także, że ich miejsca pracy przeniosą się za granicę.

Podsumowując, inwestorzy poszukują okazji zakupu aktywów, a konsumenci szukają okazji zakupu towarów oraz usilnie próbują oszczędzać pieniądze, które tak naprawdę pieniędzmi nie są. Między innymi z tego powodu bogaci stają się jeszcze bogatsi.

Robert Kiyosaki

Od 1943 roku amerykańscy pracownicy znajdują się w mniej korzystnej sytuacji. Właśnie wtedy, w odpowiedzi na koszty poniesione podczas drugiej wojny światowej, Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił Current Tax Payment Act, ustawę o zaliczkach na podatek dochodowy.

Ustawa nałożyła na pracodawców obowiązek potrącania podatków z wypłat pracowników, zmieniając tym samym poprzedni system, w którym pracownicy najpierw otrzymywali wypłatę i dopiero potem regulowali rachunki z rządem. To z powodu tej ustawy tak wiele osób spogląda na swoją wypłatę i zastanawia się, gdzie podziały się ich pieniądze.

Mój biedny ojciec – który, był także moim biologicznym ojcem – często mi powtarzał: „Chodź do szkoły, zdobywaj dobre oceny, tak żebyś potem mógł znaleźć dobrą, bezpieczną, oferującą dodatkowe świadczenia pracę”. Bogaty ojciec z kolei miał inny punkt widzenia.

Zamiast radzić mi, żebym ciężko pracował dla pieniędzy, mówił: „Jeśli chcesz zarabiać więcej i płacić mniejsze podatki, musisz sprawić, żeby ludzie i pieniądze pracowali ciężko dla ciebie”. Innymi słowy, bogaty ojciec zachęcał mnie, żebym został przedsiębiorcą i inwestorem.

Dzisiaj amerykańscy pracownicy, którzy oszczędzają i inwestują w fundusze emerytalne, płacą najwyższe podatki. Już słyszę, jak niektórzy z Was pytają: „Ale czy oszczędzanie i inwestowanie w funduszu emerytalnym nie jest zaprzęganiem pieniędzy do pracy dla nas?” Nie – przynajmniej nie jest tak w rozumieniu urzędu skarbowego. Wypłata pracownika jest obłożona najwyższym podatkiem z możliwych, tak samo jak oszczędności i przychody z funduszy.

Najczęściej, gdy wpłacamy pieniądze do funduszu, podatek jest odraczany, ale w momencie, gdy je wypłacamy, traktowane są jak zwykły dochód, od którego musimy zapłacić wysoki podatek. Jednym z powodów, dla których bogaci stają się jeszcze bogatsi, jest to, że mają większą kontrolę nad naszym największym wydatkiem, czyli podatkami.

Dla przykładu, przychód pasywny jaki uzyskuję z nieruchomości, może być najniżej opodatkowanym rodzajem przychodu. Jedna z naszych nieruchomości komercyjnych przynosi mojej żonie i mnie około 30 tysięcy dolarów miesięcznie – przychód ten jest prawie w całości wolny od podatku. Jeśli sprzedamy tę nieruchomość, możemy legalnie zatrzymać zysk, bez płacenia podatku od zysków kapitałowych, który w naszym stanie wynosi 20%.

Spróbujcie tego dokonać z akcjami, obligacjami lub funduszami inwestycyjnymi, nawet tymi, które inwestują w nieruchomości. Tak naprawdę, fundusze inwestycyjne mogą być pułapką podatkową, jeśli nie rozumie się zasad, jakim podlegają. Inny przykład. Gdy inwestujemy w przedsięwzięcia związane z wydobywaniem ropy naftowej i gazu ziemnego, otrzymujemy 70- procentowy odpis od podatku oraz ulgę podatkową od przychodów z tej działalności z powodu wyczerpania zasobów naturalnych.

Oczywiście – nie jestem doradcą podatkowym, dlatego nie powinniście podejmować żadnych decyzji związanych z podatkami czy inwestycjami w oparciu o ten krótki artykuł. Chodzi mi o to, że gdybym posłuchał rady mojego biednego ojca i znalazł sobie pracę z planem emerytalnym, żaden księgowy nie mógłby zrobić niczego, żeby uchronić mnie od płacenia wyższych podatków. Zadbano o to w 1943 roku w ustawie o zaliczkach na podatek dochodowy. Obecnie pracownicy posiadający plan emerytalny pracują ciężko i zarabiają mniej.

Rząd federalny oferuje największe ulgi podatkowe właścicielom biznesów i inwestorom, którzy zajmują się ropą naftową, gazem ziemnym i nieruchomościami. Dlaczego? Właściciele biznesu tworzą miejsca pracy, a te z kolei przysparzają pracowników, którzy płacą wyższe podatki. Gospodarka potrzebuje ropy i gazu, więc każdy, kto ich poszukuje, otrzymuje wysokie ulgi. Ludzie inwestujący w nieruchomości korzystają z dużych ulg podatkowych, ponieważ rząd potrzebuje inwestorów, którzy zapewnią obywatelom mieszkania. Gdyby inwestorzy tego nie robili, musiałby się tym zająć rząd.

W roku 1943 ludzie, którzy pracują dla pieniędzy, stracili większość ulg podatkowych. Teraz przedsiębiorcy i inwestorzy cieszą się wysokimi ulgami i to jest kolejny powód, dla którego bogaci stają się jeszcze bogatsi.

Chcę mieć Ziemię + 5%!
Fabian był wyraźnie podekscytowany, robiąc ostateczną próbę swojego wystąpienia publicznego, które miało mieć miejsce nazajutrz. Zawsze pragnął prestiżu i władzy i teraz jego marzenia miały się spełnić. Z zawodu był rzemieślnikiem parającym się tworzeniem biżuterii i ozdób ze srebra i złota, jednak takie zarobkowanie przestało go zadowalać. Potrzebował czegoś, co ekscytuje, co stanowi wyzwanie – i teraz jego plan był gotowy do realizacji.Przez pokolenia ludzie używali barteru, jako systemu wymiany dóbr. Człowiek zabezpieczał swoją rodzinę, zapewniając jej wszystkie potrzeby lub specjalizował się w określonym zawodzie. Wszystko, co stanowiło nadprodukcję jego działalności, wymieniał na nadprodukcję innych.
Dni targowe były zawsze pełne wrzawy i kurzu, ale ludzie wyczekiwali tych wrzasków i wymachiwania, podobnie – jak spotkań z innymi. Rynek był kiedyś przyjemnym miejscem, jednak teraz było tu zbyt wielu ludzi i zbyt wiele sprzeczek. Potrzebny był jakiś lepszy system.Ogólnie biorąc ludzie byli zadowoleni i cieszyli się z owoców swojej pracy.Każda społeczność utworzyła własny rząd, aby zapewnić ochronę swobód i praw każdej osoby oraz tego, że nikt nie będzie zmuszony przez inną osobę lub grupę osób do robienia czegoś wbrew własnej woli.To był jedyny cel rządu, a każdy gubernator – członek rządu – był wspierany przez lokalną społeczność, która go wybrała.

Jedynym problemem niemożliwym do rozwiązania było targowisko. Czy nóż był warty jednego czy też dwóch koszyków kukurydzy? Czy krowa była więcej warta niż wóz? – itd. Nikt nie mógł wymyślić lepszego systemu.

Fabian ogłosił: „Posiadam rozwiązanie problemów związanych z barterem i zapraszam wszystkich na jutrzejsze publiczne zgromadzenie”.

Następny dzień był dniem wielkiego zgromadzenia na rynku miejskim, na którym Fabian wytłumaczył nowy system, który nazwał „pieniędzmi”. Wyglądało to na dobre rozwiązanie, a ludzie pytali: „Jak mamy zacząć?”.

„Złoto, z którego tworzę ozdoby i biżuterię, jest znakomitym materiałem. Nie traci ono połysku, nie rdzewieje i przetrzyma próbę czasu. Zrobię ze złota monety, a każdą monetę będziemy nazywali „dolarem”.

Fabian wytłumaczył sposób działania wartości i to, jak „pieniądze” mogą stać się środkiem wymiany – co jest o wiele lepszym systemem niż barter.

Jeden z gubernatorów podważył projekt: „Niektórzy ludzie mogą wykopać złoto i samemu robić monety”.

„To byłoby bardzo nie w porządku” – rzekł Fabian. „Jedyne monety, które będą mogły być używane – to te zatwierdzone przez rząd. Będą one posiadały specjalny stempel”. To wydawało się słuszne i zaproponowano, aby każdy otrzymał tyle samo monet. „Ale ja zasługuję na najwięcej” – powiedział wytwórca świeczek. Każdy używa moich świeczek. „Nie”, powiedział rolnik, „Bez jedzenia nie ma życia, więc pewne jest, iż my powinniśmy otrzymać najwięcej”. I tak kontynuowano tę sprzeczkę.

Fabian pozwolił im się posprzeczać przez jakiś czas i na koniec oznajmił: „Ponieważ nikt nie może się zgodzić z resztą, sugeruję, abyście pobrali wymaganą liczbę monet ode mnie. Nie będzie istniał żaden limit poza tym, że musicie być w stanie to spłacić. Im więcej pobierzecie, tym więcej musicie spłacić po upływie jednego roku”. „A co ty za to otrzymasz?” – spytali ludzie.

„Ponieważ świadczę usługę polegającą na zaopatrywaniu w pieniądze, jestem uprawniony do otrzymania zapłaty za moją pracę. Powiedzmy, że za każde 100 części, jakie pobierzecie, zapłacicie za każdy rok trwania długu 105 części. Te 5 części będzie zapłatą, co będę nazywał „odsetkami”.

Wyglądało na to, że nie ma innego sposobu, a poza tym 5% wydawało się niewielką zapłatą. „Przyjdźcie w następny piątek i zaczniemy”.

Fabian nie tracił czasu. Robił monety w dzień i w nocy, więc pod koniec tygodnia był gotowy. Ludzie ustawili się w kolejkę przed jego warsztatem i po obejrzeniu i zatwierdzeniu monet przez gubernatorów, rozpoczęło się wprowadzanie systemu. Niektórzy pożyczali tylko trochę i szli sprawdzić nowy system.

Ludzie szybko zorientowali się, że pieniądze to cudowna rzecz i zaczęli wszystko wyceniać w złotych monetach czy dolarach. Wartość, jaką przypisywali wszystkiemu, nazwano „ceną” i głównie zależała ona od tego, ile pracy wymagało stworzenie czegoś. Jeżeli potrzeba było dużo pracy – cena była wysoka, jeśli potrzeba było niewiele pracy – było to niedrogie.

W jednym z miast żył Alan, który był jedynym zegarmistrzem. Jego ceny były wysokie, gdyż klienci byli gotowi zapłacić dużą sumę za posiadanie zegarka.

Pewnego razu inny człowiek zaczął wyrabiać zegarki i zaoferował je po niższej cenie, aby mieć nabywców. Alan był zmuszony do obniżenia swoich cen i w niedługim czasie ceny wszystkich zegarków obniżyły się. Obaj jednak nadal dostarczali zegarki dobrej jakości, ale po niższej cenie. To była prawdziwie wolna konkurencja.

Tak samo się stało z budowniczymi, przewoźnikami, księgowymi, rolnikami – tak naprawdę w każdej dziedzinie. Klienci zawsze wybierali to, co uważali za najlepszą transakcję, posiadając wolność wyboru. Nie istniały sztuczne zabezpieczenia, jak np. licencje lub cła, które uniemożliwiałyby innym ludziom wejść w dany interes. Standard życia wzrastał i w niedługim czasie ludzie dziwili się, jak kiedyś można było sobie radzić bez pieniędzy.

Na koniec roku Fabian udał się w odwiedziny do wszystkich, którzy byli mu dłużni pieniądze. Niektórzy posiadali więcej niż pożyczyli, co oznaczało, iż inni mają mniej, ponieważ wypuszczono tylko określoną liczbę monet. Ci, którzy mieli więcej niż pożyczyli, zwrócili 100 plus pięć dodatkowych monet, ale wciąż musieli jeszcze coś pożyczyć, aby mogli działać.

Inni zorientowali się po raz pierwszy, że mieli zadłużenie. Zanim Fabian zdecydował się pożyczyć im więcej pieniędzy, pobrał od nich wierzytelność, której zabezpieczeniem były jakieś ich aktywa. Teraz mogli pobrać dodatkowe pięć monet, które nie zawsze było łatwo zdobyć.

Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że oni – podobnie jak ich kraj – nigdy nie pozbędą się długu, zanim wszystkie monety nie zostaną spłacone. Lecz nawet wtedy pozostanie jeszcze te 5 monet od każdych 100, których tak naprawdę nikomu nie pożyczono. Nikt, poza Fabianem, nie był w stanie zauważyć, że spłacenie interesu było niemożliwe, gdyż te dodatkowe pieniądze nigdy nie zostały puszczone w obieg. Zatem zawsze ktoś musiał mieć niedobór.

Prawdą jest, że Fabian również wydał monety na zakup czegoś, ale raczej było niemożliwe, aby wydał na siebie 5% wartości całej gospodarki. Istniały tysiące ludzi, zaś Fabian był sam. Poza tym wciąż pozostawał złotnikiem, co przynosiło mu niezły dochód.

Na zapleczu swojego warsztatu Fabian posiadał skarbiec i ludzie zorientowali się, że przechowywanie w nim części swoich monet jest wygodne i bezpieczne. Pobierał za to drobną opłatę, która była uzależniona od przechowywanej sumy pieniędzy oraz czasu przechowywania. Pobierane do przechowania pieniądze potwierdzał właścicielom pokwitowaniem depozytu zwanego notą.

Kiedy ktoś udawał się na zakupy, nie zabierał ze sobą złotych monet. Zamiast tego, dawał właścicielowi sklepu jedną ze swoich not, opiewającą na wartość towarów, które chciał zakupić.

Właściciele sklepów uznali autentyczność not, które mogą być wymienione u Fabiana na stosowną liczbę monet. Zamiast dokonywania tej wymiany na złoto, noty zaczęto sobie przekazywać z ręki do ręki. Ludzie mieli wielkie zaufanie do not, akceptując je jako tak samo dobre jak monety.

W niedługim czasie Fabian zauważył, że dokonywanie przez kogoś wymiany na złote monety stało się rzadkością. Pomyślał więc: „Jestem w posiadaniu tego całego złota i wciąż pozostaję ciężko pracującym rzemieślnikiem. To nie ma sensu. Czyż nie istnieją dziesiątki ludzi, którzy będą gotowi zapłacić mi odsetki za użycie tego złota leżącego w sejfie, o które rzadko się ktoś upomina?”.

Prawdą jest, że złoto nie należy do mnie, ale jest w moim władaniu – i tylko to ma znaczenie. Nie muszę produkować monet, gdyż mogę użyć monet przechowywanych w sejfie”.

Na początku był on bardzo ostrożny, pożyczając jedynie kilka monet za każdym razem i tylko mając bardzo solidne zabezpieczenie. Stopniowo jednak stał się odważniejszy i zaczął pożyczać większe sumy pieniędzy.

Pewnego dnia zwrócono się do niego o dużą pożyczkę. Fabian zasugerował: „Zamiast brania ze sobą tych wszystkich monet, możemy w waszym imieniu dokonać depozytu, w związku z czym wystawimy wam kilka not opiewających na sumę wszystkich monet”. Pożyczkobiorca zgodził się i zamiast monet pobrał pakiet not. Zaciągnął pożyczkę, ale złoto pozostało w sejfie. Po wyjściu klienta, Fabian uśmiechnął się. Wilk był syty i owca cała. Mógł „pożyczać” złoto i wciąż mieć je w swoim posiadaniu.

Znajomi, nieznajomi, przyjaciele i wrogowie – wszyscy potrzebowali funduszy, aby kontynuować swoją działalność. Jeśli tylko mogli dać jakieś zabezpieczenie – mogli pożyczyć tyle, ile potrzebowali. Fabian był w stanie „pożyczyć” pieniądze poprzez zwyczajne wypisanie not opiewających na kilkakrotną wartość złota przechowywanego w sejfie, nie będąc nawet właścicielem tego złota. Wszystko było bezpieczne dopóty, dopóki prawdziwi właściciele nie zjawili się po swoje złoto i utrzymane było zaufanie ludzi.

Prowadził swoją rachunkowość w książkach, które ukazywały zadłużenia i depozyty wszystkich osób. Biznes związany z pożyczaniem pieniędzy okazał się być bardzo lukratywny.

Społeczna pozycja Fabiana rosła prawie tak szybko, jak jego bogactwo. Stał się ważnym człowiekiem, wymagającym respektu. Jego opinia w sprawach finansów była jak wyrocznia.

Złotników z innych miast zaciekawiła jego działalność i pewnego dnia złożyli mu wizytę. Powiedział im, co robi, ale bardzo mocno podkreślił potrzebę zachowania sekretu.

Jeśli ich plan zostanie ujawniony – cały system może upaść, zatem zgodzili się stworzyć swój sekretny sojusz.

Każdy z nich powrócił do swojego miasta, aby rozpocząć działalność, której Fabian ich nauczył.

Ludzie zaczęli akceptować noty jako tak samo dobry środek, jak złoto, a wiele not zostało złożonych w depozycie, podobnie jak miało to miejsce z monetami. Gdy jeden kupiec chciał zapłacić drugiemu za towar, wypisywał Fabianowi jedynie krótką adnotację instruującą go, aby przemieścił pieniądze z jego konta na konto drugiego kupca. Dokonanie zmiany zapisu na obu kontach zabierało Fabianowi tylko kilka minut.

Ten nowy system stał się bardzo popularny, a adnotacje nazwano „czekami”.

Pewnego wieczoru, gdy złotnicy mieli kolejne spotkanie, Fabian przedstawił nowy plan. Następnego dnia zwołano spotkanie ze wszystkimi gubernatorami, którym Fabian rzekł: „Noty, które wystawiamy, stały się bardzo popularne. Wszyscy niewątpliwie używacie ich i potwierdzacie ich przydatność”. Gubernatorzy pokiwali głowami, potwierdzając to i zastanawiając się, na czym polega problem. „Cóż”, rzekł Fabian, „Niektóre noty są kopiowane przez fałszerzy. Tej praktyce należy położyć kres”.

Gubernatorzy zaniepokoili się. „Co możemy zrobić?”. Fabian odpowiedział: „Sugeruję, aby drukowanie not stało się zajęciem rządu. Będzie to robione na specjalnym papierze z użyciem zawiłego wzornictwa i każda nota będzie podpisana przez naczelnego gubernatora. My złotnicy zgadzamy się pokrywać koszty druku, gdyż zaoszczędzi to nam wiele czasu potrzebnego na wypisywanie not”. Gubernatorzy przyznali, że ochrona ludzi przed fałszerzami leży w ich gestii i pomysł wydaje się dobry. Zatem uchwalono wydrukowanie not, którym nadano nazwę „banknotów”.

„Drugim problemem jest to”- rzekł Fabian – „że niektórzy ludzie poszukują złota i produkują własne złote monety. Sugeruję, aby uchwalić prawo, które będzie wymagało oddania złota, które znajdą. Oczywiście zostanie im to wyrównane przy pomocy banknotów i monet”.

Pomysł wydawał się być dobry, więc wydrukowano dużą ilość nowych banknotów. Każdy z nich miał nadrukowaną wartość: 1$, 2$, 5$, 10$ itd. Niewielki koszt druku został pokryty przez złotników.

Banknoty były o wiele łatwiejsze do noszenia i wkrótce zostały zaakceptowane przez ludność. Jednak pomimo ich popularności, banknoty i monety były używane jedynie w 10% transakcji. Rejestry wykazały, że 90% transakcji pokrywał system czeków.

Nastąpiła następna część realizacji planu. Dotychczas ludzie płacili Fabianowi za strzeżenie ich pieniędzy. Aby ściągnąć więcej pieniędzy do sejfu, Fabian zaoferował płacenie 3% odsetek tym, którzy zdeponują swoje pieniądze.

Większość ludzi uważała, że Fabian pożyczał ich pieniądze na 5% i jego profit stanowił różnicę 2%. Nie podważali tego jednak, gdyż zarobek 3% był o wiele lepszy niż płacenie za pilnowanie ich pieniędzy.

Ilość oszczędności rosła, wypełniając dodatkowe sejfy. Fabian był w stanie pożyczać 200$, 300$, 400$, a czasem nawet do 900$ w odniesieniu do każdych 100$ przechowywanych w depozycie. Musiał być ostrożny, aby nie przekroczyć stosunku 9:1, gdyż jedna osoba na dziesięć potrzebowała banknotów i monet do użytku.

Gdyby zabrakło pieniędzy, kiedy są potrzebne, ludzie staliby się podejrzliwi, gdyż ich książeczki depozytowe pokazywały, ile pieniędzy zdeponowali. Mimo wszystko za każde 900$, jakie Fabian im pożyczał, wypisując własne czeki, mógł żądać do 45$ odsetek, np. 5% od 900$. Mógł zatem wypłacać 3$ odsetek za każde zdeponowane 100$, które nigdy nie opuszczało jego sejfu. Oznacza to, że na każdych 100$ przechowywanych w depozycie był on w stanie uzyskać 42$ profitu, choć większość ludzi była przekonana, że zarabiał tylko 2%. Inni złotnicy robili to samo. Stworzyli pieniądze z niczego, jednym posunięciem ołówka, a następnie pobierali za to odsetki.

Prawdą jest, że oni nie produkowali pieniędzy, gdyż rząd drukował banknoty, bił monety i przekazywał złotnikom do dystrybucji. Jedynym kosztem Fabiana była niewielka opłata za druk. Wciąż mogli tworzyć z niczego pożyczane pieniądze i obciążać za to odsetkami od pożyczonej sumy. Większość ludzi była przekonana, że dostarczanie pieniędzy było działaniem rządu. Wierzyli też w to, że Fabian pożyczał im pieniądze, które ktoś inny zdeponował, jednak bardzo dziwne było to, że gdy pożyczka była przyznana, niczyj depozyt nigdy nie malał. Gdyby każdy nagle zechciał wypłacić swój depozyt, defraudacja zostałaby ujawniona.

Gdy żądano pożyczki w banknotach i monetach, nie stanowiło to problemu. Fabian wytłumaczył rządowi, że przyrost populacji i produkcji wymagał większej ilości banknotów i nabywał je za drobną opłatą pokrywającą koszt druku.

Pewnego dnia odwiedził Fabiana zamyślony mężczyzna. „Obciążenia odsetkami są niewłaściwe”, rzekł. „Za każde 100$ jakie wypuszczasz, żądasz 105$ zwrotu. Te dodatkowe 5% nigdy nie będzie spłacone, gdyż nie istnieje.

Rolnicy produkują żywność, przemysł wytwarza artykuły itd., ale tylko wy produkujecie pieniądze. Załóżmy, że w całym kraju istnieje tylko dwóch biznesmenów i zatrudniamy wszystkich innych. Każdy z nas pożycza 100$, z czego 90$ płacimy w pensjach i kosztach i otrzymujemy 10$ profitu, co jest naszym zarobkiem. Oznacza to, że całkowita siła nabywcza wynosi 90$ + 10$ razy dwa, czyli 200$. Jednak, aby wam zapłacić, musimy sprzedać całą naszą produkcję za 210$. Jeśli jednemu z nas uda się sprzedać całą produkcję za 105%, ten drugi może otrzymać tylko 95%. Dodatkowo, część jego towarów nie może być sprzedana, gdyż nie istnieją pieniądze, którymi można by za nie zapłacić.

Jeden z nas wciąż będzie wam winny 10% i jedynym sposobem spłacenia tej pożyczki jest jeszcze większe zapożyczenie się. Taki system nie może istnieć”.

Mężczyzna kontynuował: „Oczywiste jest, że powinniście wypuścić 105$, np. 100$ dla mnie i 5$ dla siebie na wydatki. W ten sposób w obiegu znajdzie się 105$, więc zadłużenie będzie mogło być spłacone”.

Fabian słuchał w ciszy, a następnie rzekł: „Gospodarka finansowa jest bardzo zawiłym tematem, mój chłopcze. Trzeba spędzić wiele lat na jej studiowaniu. Pozwól, że ja będę się martwił o te sprawy, a ty będziesz pilnował swoich. Musisz się stać bardziej wydajny, zwiększyć swoją produkcję, obniżyć swoje koszty i stać się lepszym biznesmenem. Zawsze służę pomocą w tych sprawach”.

Mężczyzna wyszedł, wciąż nieprzekonany. Uważał, że w działalności Fabiana istnieje jakaś nieprawidłowość i sądził, że jego pytanie zostało potraktowane unikiem.

Większość ludzi jednak wciąż liczyła się ze zdaniem Fabiana, komentując: „On jest ekspertem i inni muszą być w błędzie. Popatrz, jak nasz kraj się rozwinął, jak wzrosła produkcja – pewne jest, że powodzi się nam lepiej”.

Aby pokryć odsetki od pieniędzy, które pożyczyli, kupcy byli zmuszeni podwyższyć swoje ceny. Pracownicy zaczęli się skarżyć, że pensje były zbyt niskie. Pracodawcy odmówili podwyższenia pensji, twierdząc, że byliby zrujnowani. Farmerzy nie mogli osiągnąć właściwej ceny za swoje produkty. Gospodynie domowe narzekały, że jedzenie stawało się zbyt drogie.

Na koniec niektórzy ludzie zaczęli strajkować – coś, o czym nie słyszano nigdy przedtem. Inni zostali powaleni przez biedę, a ich krewni i przyjaciele nie byli im w stanie pomóc. Większość zapomniała o prawdziwym bogactwie, jakie ich otaczało – żyznych ziemiach, wspaniałych lasach, zwierzynie i minerałach. Byli w stanie myśleć tylko o pieniądzach, których ilość zawsze wydawała się ograniczona. Nigdy jednak nie zakwestionowali istniejącego systemu. Wierzyli, że to rząd nim kieruje.

Kilka osób wycofało swoje zdeponowane pieniądze i utworzyło firmy „finansowe” lub „kasy pożyczkowe”. Tym sposobem mogli pobierać 6% lub więcej, co było lepsze niż 3%, które płacił Fabian, ale mogli pożyczać tylko pieniądze, które mieli na własność. Nie posiadali tej niespotykanej mocy umożliwiającej tworzenie pieniędzy z niczego – poprzez wpisywanie sum w swoich księgach.

Te firmy finansowe były zmartwieniem Fabiana i jego przyjaciół, więc szybko utworzyli kilka własnych. W większości przypadków wykupili wszystkich innych, zanim zaczęli działać. W niedługim czasie wszystkie firmy finansowe były ich własnością lub pod ich kontrolą.

Sytuacja gospodarcza pogorszyła się. Ludzie żyjący z pensji byli przekonani, że ich bossowie uzyskują zbyt duży profit. Bossowie twierdzili, że pracownicy są zbyt leniwi i nie wykonują uczciwie swojej codziennej pracy, a każdy inny obwiniał całą resztę. Gubernatorzy nie mogli znaleźć odpowiedzi na to wszystko i wyglądało na to, że powstałe problemy poszerzały biedę.

Zorganizowano system pomocy społecznej i uchwalono przepisy zmuszające ludzi do łożenia na niego. To wywołało niezadowolenie wielu osób, gdyż wierzyli w starą ideę pomocy sąsiedzkiej, która się brała z dobrej woli.

„Te przepisy – to nic innego, jak zalegalizowana grabież. Zabieranie komuś wbrew jego woli, bez względu na cel w jakim ma być użyte, niczym nie różni się od kradzieży” – mawiali ludzie.

Każdy człowiek czuł się jednak bezsilny i obawiał się skazania na więzienie, czym straszono za niepłacenie. System pomocy społecznej przyniósł jakąś ulgę, ale niedługo problem znów się poszerzył i potrzeba było więcej pieniędzy, aby sobie poradzić. Koszt tych systemów rósł coraz bardziej, a wraz z nim rozrastał się rząd.

Większość z gubernatorów należała do szczerych ludzi, próbując robić wszystko, co w ich mocy. Nie chcieli już żądać od ludności więcej pieniędzy i w końcu, nie mieli innego wyboru, jak pożyczyć pieniądze od Fabiana i jego przyjaciół. Nie bardzo wiedzieli, jak to spłacą. Rodzice nie mogli już sobie pozwolić na opłacenie nauczycieli swoich dzieci. Nie mogli opłacić lekarzy. Przewoźnicy wypadali z biznesu.

Rząd był zmuszony przejmować jednych po drugich. Nauczyciele, lekarze i wielu innych stało się pracownikami państwowymi.

Niewielu było usatysfakcjonowanych swoją pracą. Otrzymywali sensowną płacę, ale stracili poczucie swojej tożsamości. Stali się małymi zębami należącymi do kół wielkiej machiny.

Nie istniało miejsce na osobistą inicjatywę, małe uznanie czy wysiłek. Wynagrodzenie było z góry określone, a awans możliwy tylko wtedy, gdy zwierzchnik przeszedł na emeryturę lub umarł.

Będąc w desperacji, gubernatorzy zdecydowali się zasięgnąć porady Fabiana. Uważali go za bardzo mądrego człowieka i wyglądało na to, że wie, jak rozwiązać te sprawy. Wysłuchał ich problemów i rzekł: „Wielu ludzi nie może rozwiązać swoich problemów – potrzebują kogoś, kto zrobi to za nich. Zgodzicie się zapewne ze mną, że większość ludzi ma prawo być szczęśliwymi i zasługuje na minimum niezbędne do życia. Czyż jednym z najważniejszych powiedzeń nie jest: „Wszyscy ludzie są równi?”.

Jedynym sposobem na przywrócenie równowagi jest zabranie nadmiaru majątku bogatym i danie biednym. Wprowadźcie system podatków. Im więcej ktoś ma, tym więcej musi zapłacić. Pobierajcie podatki od każdej osoby w zależności od jej możliwości i rozdawajcie w zależności od potrzeb. Szkoły i szpitale powinny być bezpłatne dla tych, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić…”.

Wygłosił im długą przemowę na temat dobrze brzmiących ideałów i zakończył: „No i nie zapomnijcie, że jesteście mi winni pieniądze”. Pożyczacie już od dłuższego czasu. Jedyne co mogę dla was zrobić, to zgodzić się na płacenie wyłącznie odsetek. Sumę podstawową zostawmy jako dług i płaćcie mi tylko odsetki”.

Rozeszli się i bez przemyślenia filozofii Fabiana wprowadzili progresywny system podatków: im więcej zarabiasz, tym wyższą stawkę płacisz. Nikt z tego nie był zadowolony, ale miał tylko dwa wyjścia: płacić podatki lub iść do więzienia.

Kupcy znów byli zmuszeni podnieść ceny. Pracownicy domagali się wyższych płac, powodując upadek biznesu wielu pracodawców lub zastąpienie ludzi maszynami. To wywołało dalsze bezrobocie i wprowadzenie przez rząd dalszych zapomóg i pomocy społecznej.

Aby niektóre branże utrzymać tylko ze względu na utrzymanie zatrudnienia, wprowadzono następne podatki oraz opłaty celne. Niektórzy ludzie zastanawiali się, czy celem danej produkcji jest wytwarzanie dóbr czy utrzymanie zatrudnienia.

W miarę jak sprawy się pogarszały, próbowano kontrolować zarobki, ceny i wszystko inne. Rząd próbował zdobyć więcej pieniędzy poprzez podatek od sprzedaży, podatek od zarobków i z innych rodzajów podatku. Ktoś zauważył, że bochenek chleba zawierał 50 podatków, zaczynając od rolnika uprawiającego pszenicę, a skończywszy na gospodyni domowej.

Pojawili się „eksperci” i niektórzy z nich zostali wybrani do rządu, ale po każdym rocznym spotkaniu powracali prawie bez żadnych osiągnięć, poza wiadomością, że podatki poddano „restrukturyzacji”, czego wynikiem było zawsze podniesienie podatków.

Fabian zaczął się domagać spłaty swoich odsetek i coraz większa część podatków była potrzebna do ich spłaty.

Następnie nastały partie polityczne. Ludzie zaczęli roztrząsać, która grupa gubernatorów najlepiej rozwiąże problemy. Dyskutowali na temat osobowości, idealizmu, nazw partii – o wszystkim, poza rzeczywistym problemem.

Kłopoty zaczynały mieć rady miejskie. W jednym z miast odsetki od zadłużenia przekroczyły sumę podatków od nieruchomości pobieranych w ciągu roku. Niezapłacone odsetki wzrastały i naliczano odsetki od odsetek.

Stopniowo duża część prawdziwego majątku stała własnością Fabiana lub była pod kontrolą jego przyjaciół, a wraz z tym – nastała większa kontrola nad ludźmi. Kontrola ta nie była jednak jeszcze pełna. Wiedzieli, że sytuacja nie będzie bezpieczna dopóty, dopóki każda osoba nie będzie pod kontrolą.

Większość ludzi sprzeciwiających się systemowi można było uciszyć, wywierając presję finansową lub wyśmiewając ich publicznie. Aby tego dokonać, Fabian i jego przyjaciele wykupili większość gazet, stacji telewizyjnych i radiowych oraz ostrożnie selekcjonowali ludzi do prowadzenia ich. Wielu z tych ludzi miało szczere zamiary ulepszenia świata, ale nigdy się nie zorientowali, jak są wykorzystywani. Ich rozwiązania zawsze były związane ze skutkami problemu, a nigdy z jego przyczyną.
Istniało kilka różnych gazet: jedna reprezentowała prawe skrzydło, jedna lewe, jedna pracowników, jedna bossów itd. Nie miało znaczenia, której wierzyłeś, tak długo, dopóki nie zająłeś się rzeczywistym problemem.

Plan Fabiana był prawie na ukończeniu – cały kraj był zadłużony u niego. Posiadł kontrolę na ludzkimi umysłami poprzez system edukacji i media. Ludzie byli w stanie myśleć tylko o tym i wierzyć tylko w to, co on dyktował.

Gdy człowiek ma więcej pieniędzy niż jest w stanie wydać na swoje przyjemności, cóż mu jeszcze zostaje? Dla tych, którzy mają mentalność klasy wiodącej – odpowiedzią jest władza – surowa władza panująca nad innymi istotami ludzkimi. W mediach i w rządzie użyci byli idealiści, ale prawdziwymi nadzorcami, których Fabian szukał, byli ci z mentalnością klasy wiodącej.

Większość ze złotników stała się takimi. Znali uczucie wielkiego bogactwa, ale już dłużej to ich nie satysfakcjonowało. Potrzebowali wyzwania i ekscytacji oraz władzy nad umysłami mas w prowadzeniu gry ostatecznej.

Wierzyli, że są ponad wszystkimi innymi. „Panowanie jest naszym prawem i obowiązkiem. Masy nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Muszą być zebrane i zorganizowane. Panowanie jest prawem, które posiadamy od urodzenia”.

Fabian i jego przyjaciele mieli rozmieszczone po kraju biura pożyczek. Owszem, były one w prywatnych rękach i odseparowane od siebie. Teoretycznie konkurowały ze sobą, ale w rzeczywistości blisko ze sobą współpracowały. Po przekonaniu jednego z gubernatorów, powołano instytucję, którą nazwali Centrum Rezerw Pieniężnych. Aby tego dokonać, nie użyli nawet swoich pieniędzy. Stworzyli kredyt w oparciu o część pieniędzy będących depozytem innych ludzi.

Instytucja ta była zewnętrzną fasadą systemu regulującego podaż pieniędzy, jako reprezentująca rządowe działanie. Dziwne jednak było to, że ani gubernatorzy ani urzędnicy państwowi nie mogli zasiadać w radzie nadzorczej.

Rząd nie pożyczał już teraz bezpośrednio od Fabiana, ale zaczął używać systemu kredytowego Centrum Rezerw Pieniężnych. Oferowanym zabezpieczeniem były szacunkowe wpływy z przyszłorocznych podatków. To było zgodne z planami Fabiana – odsunąć podejrzenie od jego osoby i przenieść na pozorne działania rządu. On jednak wciąż pozostawał jako nadzorujący kontrolę, działając za kulisami.

Fabian posiadał pośrednią kontrolę nad rządem w takim zakresie, że rząd był zmuszony zgodzić się na jego dyrektywę. Chełpił się: „Pozwólcie mi kontrolować pieniądze narodu, a będzie mi obojętne, kto ustanawia jego prawo”. Nie miało to większego znaczenia, która z grup gubernatorów była wybierana. Fabian kontrolował pieniądze – krew narodu.

Rząd otrzymywał pieniądze, ale z każdej pożyczki były zawsze potrącane odsetki. Coraz więcej rząd wydawał na zapomogi i inne programy społeczne i w niedługim czasie zaczął mieć trudności w spłacaniu odsetek, nie wspominając o głównej sumie pożyczki.

Wciąż istniały osoby, które zadawały pytania: „Pieniądze – to system stworzony przez człowieka. Czyż nie mógłby być uregulowany w taki sposób, aby służył ludziom, a nie panował nad nimi?”. Ludzi takich było jednak coraz mniej, a ich głosy ginęły w szale ściągania nieistniejących odsetek.

Zmieniła się administracja, zmieniły się nazwy partii, ale główne przepisy trwały. Bez względu na to, jaki rząd był u władzy, ostateczny cel Fabiana z każdym rokiem był bliższy realizacji. Zasady uznawane przez ludzi nic nie znaczyły. Byli opodatkowani do maksymalnych granic. Nie byli już w stanie płacić więcej. Nadszedł czas na finałowe posunięcie Fabiana.

10% pieniędzy wciąż było używane w formie banknotów i monet. To należało znieść, robiąc to w taki sposób, aby nie wywołać podejrzenia. Tak długo, jak ludzie używali gotówki, mogli kupować i sprzedawać według własnego uznania, mając wciąż możliwość kierowania do pewnego stopnia swoim życiem.

Noszenie ze sobą banknotów i monet nie było jednak zawsze bezpieczne, czeki nie były akceptowane poza lokalną społecznością i w związku z tym oczekiwano wygodniejszego systemu. Kolejny raz Fabian posiadał odpowiedź. Jego organizacja wydała każdemu małą plastikową kartę, która zawierała imię i nazwisko osoby, zdjęcie i numer identyfikacyjny.

Gdy ktoś okazywał tę kartę, sklepikarz dzwonił do centralnego komputera, aby sprawdzić dostępność kredytu. Jeśli był dostępny, osoba mogła kupić to, co chciała – nie przekraczając wyznaczonej sumy.

Na początku wolno było wydać tylko małą sumę z kredytu i jeśli była spłacona w ciągu miesiąca, odsetki nie były naliczane. To było dobre dla ludzi pozostających na pensji, ale biznesmen nie miał nawet z czym zaczynać. Musiał on zainstalować maszyny, wyprodukować produkty, zapłacić pensje itd., a następnie sprzedać wszystkie produkty i spłacić kredyt. Jeśli przekroczył miesięczny termin, obciążano go odsetkami 1,5% za każdy miesiąc, jaki zalegał z długiem. W ciągu roku dawało to razem 18%.

Biznesmeni nie mieli innego wyjścia, jak tylko dodać te 18% do ceny sprzedaży. Te dodatkowe pieniądze (kredyt na 18%) nie były tak naprawdę nikomu pożyczane. W całym kraju nałożono na biznesmenów zadanie spłacenia 118$ za każde pożyczone przez nich 100$. Te dodatkowe 18$ nigdy jednak nie było stworzone.

Pomimo tego społeczna pozycja Fabiana i jego przyjaciół wzrosła. Obdarzano ich wielkim poważaniem. Ich wypowiedzi w związku z finansami i gospodarką były przyjmowane jak nakazy religijne.

Z powodu ciągle wzrastających podatków wiele małych biznesów upadło. Na prowadzenie różnych działalności potrzebne były specjalne licencje, więc pozostali odczuwali trudności w ich prowadzeniu. Fabian był właścicielem lub kontrolował wszystkie wielkie firmy, które posiadały setki różnych filii. Wyglądało to tak, jakby ze sobą konkurowały, ale wszystkie były przez niego kontrolowane. Na koniec wszystkie firmy zostały wyparte z biznesu. Hydraulików, blacharzy, elektryków i większość innych branż czekał ten sam los – połykały ich firmy-olbrzymy Fabiana, mające ochronę ze strony rządu.

Fabian chciał, aby plastikowe karty wyeliminowały banknoty i monety. Plan jego zakładał, że kiedy wszystkie zostaną wyeliminowane, działać będą mogły tylko biznesy używające komputerowego systemu kart.

Planował, że niektórzy ludzie prędzej czy później zagubią kartę i w związku z tym nie będą mogli niczego kupić ani sprzedać, dopóki nie zostanie przeprowadzony dowód identyfikacyjny. Zmierzał więc, do wprowadzenia przepisu dającego mu ostateczną kontrolę nad innymi – przepisu prawnego zmuszającego każdego do posiadania numeru identyfikacyjnego wytatuowanego na ręce. Numer byłby widzialny jedynie w specjalnym świetle, połączonym z komputerem. Każdy komputer byłby połączony z centralnym komputerem, więc Fabian wiedziałby wszystko o każdej osobie.

Ta historia jest oczywiście fikcyjna. Jeśli jednak zaniepokoiła Cię, gdyż jest bliska prawdy i chcesz ją zgłębić – punktem wyjścia jest poznanie ludzi podobnych Fabianowi, działających w rzeczywistości. Byli nimi angielscy złotnicy XVI i XVII wieku.

Na przykład, Bank of England rozpoczął swoją działalność w 1694 r. Król William był w kłopotach finansowych, które były wynikiem wojny z Francją. Złotnicy „pożyczyli mu” 1,2 miliona funtów (niewyobrażalnie wielką sumę w tamtych czasach), obwarowując to takimi warunkami:

1. Odsetki wyniosą 8%. (Należy pamiętać, że Magna Carta określała jednoznacznie, iż obciążanie lub pobieranie odsetek jest karane wyrokiem śmierci).

2. Król nada złotnikom przywilej prowadzenia banku. (To dało im prawo udzielania kredytu).
Zanim to nastąpiło, wystawianie noty za zdeponowane pieniądze było całkowicie nielegalne. Nadany przywilej to zalegalizował.

W 1694 r. William Patterson otrzymał przywilej założenia banku – Bank of England.

Słowa do rozważenia przekazane przez Roberta Kiyosaki.

Myśli przewodnie bogatego ojcaOkazja do nauki: Zapraszamy do przeczytania drugiego z serii artykułów, które skłaniają do myślenia i oferują możliwość nowego sposobu wspólnej nauki.
Naszym kolejnym tematem jest artykuł Roberta Kiyosaki: „Jak tworzy się historia”, w którym Robert ponownie dzieli się swoimi przemyśleniami na temat zbliżającego się kryzysu.

Po przeczytaniu artykułu znajdź okazję do przedyskutowania go w grupie, np. na naszym forum.

(Kontynuacja artykułu Roberta Kiyosaki Każda hossa ma swój koniec.)

Bardzo dziękuję za wszystkie głosy w odpowiedzi na mój finansowy alert „Każda hossa ma swój koniec”. Ich liczba całkowicie mnie zaskoczyła, a skoro odzew był tak znaczący, postanowiłem pójść dalej w moich przemyśleniach na temat prawdopodobieństwa zbliżającego się kryzysu. Postanowiłem również napisać o tym, co robię, żeby na kryzysie zarobić. Dziękuję zatem za zainteresowanie tematem – bez względu na to, czy się z moim przesłaniem zgadzacie, czy też nie.

Zaledwie w tydzień po zamieszczeniu przeze mnie wspomnianego alertu, „The Economist” (z 18 czerwca 2005r.) opublikował dwa artykuły podzielające moje obawy co do sytuacji na rynku nieruchomości.

Oto komentarze, które, jak sądzę, warto przytoczyć.

1. „Biorąc pod uwagę wzrost rzeczywistej wartości majątków, jaki nastąpił w ciągu ostatnich pięciu lat, globalny boom na rynku nieruchomości jest największą bańką mydlaną w historii”.

2. „W Australii i Wielkiej Brytanii ceny już spadają. Amerykański rynek nieruchomości może mieć około roku opóźnienia”.

3. „Nie tylko nowi nabywcy zaciągają coraz większe kredyty hipoteczne, ale także dotychczasowi kredytobiorcy zwiększają ich wysokość, aby zyski kapitałowe obrócić w gotówkę, którą mogą wydać. Właśnie dlatego kryzys na rynku nieruchomości bywa bardziej niebezpieczny niż na giełdzie, a po nim często następuje długa recesja”.

4. „Badania przeprowadzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy dowiodły, że w bogatych krajach straty po spadku cen na rynku nieruchomości są przeciętnie dwa razy większe od strat notowanych po załamaniu koniunktury na giełdzie i najczęściej kończą się recesją”.

5. „W Ameryce czterdzieści procent miejsc pracy powstałych po 2001r. znajduje się w sektorach związanych z budownictwem i rynkiem mieszkaniowym”.

6. „Boom w budownictwie i na rynku mieszkaniowym był dobry wtedy, kiedy trwał, jednak największy wzrost dobrobytu był w większości przypadków iluzją”.

7. „Dzień rozliczenia jest bliski. I nie będzie on dniem wesołym. Od tego, jak zakończy się obecny boom na rynku mieszkaniowym, może zależeć bieg całej gospodarki światowej przez kilka następnych lat”.

Być może zechcesz zdobyć wspomniany numer „The Economist” i po przeczytaniu artykułu sam zdecydujesz, czy na rynku nieruchomości czeka nas jeszcze jeden boom, czy też kryzys.

Recesja czy depresja?

W piątek 23 czerwca 2005r., kiedy występowałem w programie „Twój Świat” z Neilem Cavuto w stacji Fox Network, Neil zapytał mnie, co mógłbym polecić, jeśli chodzi o inwestowanie na rynku nieruchomości. Odpowiedziałem: „Jeśli ktoś nigdy na rynku nieruchomości nie inwestował, to nie radziłbym zaczynać teraz”. Niestety, wielu ludzi weszło na rynek zbyt późno i nie tylko zapłaciło za swoje domy zbyt wysoką cenę, ale także przeceniło możliwości stosowania dźwigni finansowej przy wykorzystaniu obcego kapitału.

W jednym ze wspomnianych już artykułów w „The Economist” napisano: „W ubiegłym roku 42% kupujących po raz pierwszy oraz 25% wszystkich kupujących nabyło nieruchomości bez udziału własnego”. To jest właśnie to zjawisko, które ja nazywam nadmiernym wykorzystaniem dźwigni finansowej. Ci ludzie kupowali stosunkowo późno w całym cyklu, prawdopodobnie zapłacili zbyt dużo i zapożyczyli się na całe życie. Wprawia mnie to w zadumę.

W 1929r. załamanie giełdy doprowadziło do Wielkiego Kryzysu. Pośród przyczyn kryzysu można wymienić fakt, iż zbyt wielu ludzi kupowało akcje na kredyt, a więc korzystało z dźwigni finansowej. W 2005r. mamy ponownie zbyt wiele kredytów, ale tym razem zamiast akcji ludzie kupują nieruchomości, wykorzystując dźwignię finansową. Czy to nie déjà vu? Historia dowodzi, że raz na około 75 lat gospodarka załamuje się. Ostatni kryzys miał miejsce 75 lat temu. Czy nadszedł już zatem czas na naprawdę wielką bessę, czy też boom będzie trwał? Czas pokaże.

Jak inwestuję dzisiaj?

Wielu z was wie, że od 1996r. zajmuję się złotem i ropą naftową. Razem z Kim nadal inwestujemy w nieruchomości, sam jednak zaangażowałem się bardziej we wprowadzenie mojej chińskiej firmy na giełdę w Toronto. Zainwestowałem także w kilka szybów naftowych i gazowych.

Jeśli chodzi o nieruchomości, wspólnie z Kim pozbyliśmy się tych, które były niedochodowe, i zarobiliśmy kilka milionów dolarów. Czy to znaczy, że wyprzedajemy nieruchomości? Nie. Chociaż niektórych nieruchomości się pozbywamy, inne kupujemy, dokonując przemyślanej selekcji. Naszym głównym celem są dobre nieruchomości, korzystnie położone, z dobrym przepływem gotówki. Ostatnio kupiliśmy z Kim nieruchomości w Oregonie i w Arizonie. Nabyliśmy je, ponieważ uważamy, że będą przynosić dochód bez względu na to, czy rynek nieruchomości będzie przeżywał boom, czy też pogrąży się w kryzysie.

Prawdopodobieństwo czy przepowiednia?

Chociaż przepowiadam, co się stanie, nie lubię tego robić. Zamiast przepowiadać przyszłość, wolę szacować prawdopodobieństwo. Pewien znajomy zaproponował Kim i mnie kupno kawałka ziemi za milion dolarów. Powiedział: „Za dwa lata będzie wart 2,5 miliona”. Gdyby to był rok 2002, podskoczyłbym z radości w obliczu takiego interesu. Ale mamy rok 2005. Zadaję więc sobie pytanie: „Jakie jest prawdopodobieństwo, że boom będzie trwał jeszcze przez 2-3 lata? Jakie jest prawdopodobieństwo, że wartość nieruchomości wzrośnie w ciągu 2-3 lat ponad dwukrotnie?”. Odpowiadam sobie „prawie żadne”. Można być oczywiście innego zdania. Czy ja mogę się mylić? Tak, mogę się mylić. Boom może trwać jeszcze przez 10 lat i kawałek ziemi za milion dolarów może być w przyszłości wart 10, a nawet 15 milionów. Jednak na tak późnym etapie, na jakim obecnie znajduje się rynek, postanowiłem inwestować tylko w takie nieruchomości, które dają pewność comiesięcznego zwrotu z inwestycji. To właśnie dlatego odpowiadają mi nieruchomości w Arizonie i Oregonie. Nie zarobię na nich w krótkim czasie tyle, ile zarobiłbym na kawałku ziemi, ale za to będą przynosić pewny zysk, bez względu na to, czy na rynku będzie lepiej, czy też gorzej. Po załamaniu się rynku, być może zmienię strategię.

Warren Buffet

Nawet Warren Buffet poszukuje bezpieczniejszych inwestycji. Ogłosił niedawno, że zaczyna inwestować w przedsiębiorstwa użyteczności publicznej – nie dla zysku, lecz dla bezpieczeństwa kapitału. A dwie najważniejsze zasady Buffeta dotyczące inwestowania to:

Zasada nr 1: Nie tracić pieniędzy.
Zasada nr 2: Pamiętać o zasadzie nr 1.

Większy naiwniak

W świecie inwestycji istnieje tak zwana strategia inwestycyjna większego naiwniaka. Polega ona na tym, że ktoś kupuje nieruchomość lub akcje, żeby odsprzedać je po wyższej cenie. Prościej – ktoś kupuje nieruchomość lub akcje nie po to, by je posiadać, ale w nadziei, że znajdzie naiwniaka większego niż on sam. Problem tkwi w tym, że kiedy nadejdzie kryzys (a nadejdzie z pewnością), wielu ludzi kupujących, chcąc znaleźć naiwniaka większego niż oni sami, może się dowiedzieć się, że to oni są największymi naiwniakami w tym łańcuchu.

Końcowe słowo z „The Economist”

A oto kolejny ciekawy fragment z „The Economist”: „Jeszcze jedno ostrzeżenie stanowi fakt, że po tym, jak na początku lat 90. ceny domów w Wielkiej Brytanii spadły, powrót cen do poprzedniego wysokiego poziomu zabrał co najmniej dekadę”. Zarobiłem dużo pieniędzy na rynku nieruchomości w ciągu kilku ostatnich lat, ale uważam, że nadszedł czas, aby zacząć więcej inwestować gdzie indziej. I to właśnie dlatego przenoszę część moich pieniędzy na inwestycje w złoto, srebro, ropę naftową i gaz. Chociaż lubię inwestować w nieruchomości i zawsze będę to robił, nie czas teraz na to, żeby emocje uczyniły mnie ślepym na rzeczywistość: rzeczywistość, w której każda hossa ma swój koniec.

Dziękuję,

Robert Kiyosaki

Kilka miesięcy temu przemawiałem w Singapurze do grupy profesorów uniwersyteckich na temat finansowej inteligencji. Na koniec wystąpienia jeden z profesorów spytał mnie:

– Gdzie się pan uczył na temat biznesu i dlaczego jedni ludzie zarabiają więcej pieniędzy niż inni?

Odpowiadając na pierwszą czꜶć pytania, odwołałem się do mojej książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” i wyjaœśniłem, że miałem ojca, który był podobny do niego – szanowany i bardzo inteligentny pracownik resortu edukacji. – Mój „drugi ojciec”, który był ojcem mojego najlepszego przyjaciela, a który również spędził wiele lat na wychowaniu mnie, porzucił szkołę, ale posiadał naturalny talent do finansów. Moja edukacja finansowa pochodzi właśœnie od niego.

Na drugą czꜶć pytania odpowiedziałem: – Najlepszą szkołą biznesu, do jakiej uczęszczałem, był Wietnam. Właœśnie w Wietnamie nauczyłem się tego, co uważam za moją najważniejszą umiejętność życiową.

– Cóż to takiego – spytał profesor

Nauczyłem się rozpoznawać, czy myśœlę używając rozumu, czy też emocji – odpowiedziałem. – W trakcie walk nauczyłem się po mistrzowsku panować nad swoimi emocjami i myśœleć na trzeźŸwo, nawet pod wpływem dużej presji. Następnie zacząłem opowiadać o tym, jak pewnego dnia 1972 roku silnik mojego helikoptera bojowego, którym lecieliœmy, nagle zamilkł. – Nastąpił wybuch i nagle zapanowała œśmiertelna cisza, której towarzyszyły najokropniejsze uczucia. Spadaliœmy z nieba jak wielki głaz. Każda cząstka mnie przeraźŸliwie krzyczała: „Ciągnij drążek i dodaj gazu”. Jednakże trzy lata nauki pilotażu nauczyły mnie racjonalnego myśœlenia i panowania nad emocjami.

– Zamiast zadzierać nos helikoptera, skierowałem go w dół – prosto do oceanu, który rozpośœcierał się pode mną. Jeszcze dzisiaj mam w myœślach tę wizję zbliżającego się ciemnozielonego oceanu, który wyhamował naszą szybkość. Gdybym wtedy zrobił to, co czułem, a więc poderwał nos w górę, umarłbym tamtego dnia pociągając za sobą cztery inne osoby.

– Jak ważne zatem stało się dla pana mistrzowskie opanowanie emocji, mając na uwadze własny sukces – zapytał profesor z jeszcze większym zaciekawieniem

Odpowiedziałem w odniesieniu do znanych mu okolicznoœści: – Czy miał pan takich studentów, którzy osiągali bardzo dobre wyniki w uczeniu się, a po ukończeniu studiów nie powiodło się im zbytnio w pracy zawodowej lub działaniach finansowych?

Profesor potwierdził

– Gdy chodzi o pieniądze – tym, co trzyma ludzi w biedzie, są emocje wynikające ze strachu. większość ludzi żyje w strachu przed utratą pieniędzy. Powtarzają więc: „Postępuj ostrożnie”, „Nie ryzykuj”.

Profesor wtrącił – Czy twierdzi pan, że należy być nieostrożnym. Żyć w niebezpieczeństwie?

– Nie – odpowiedziałem. – Mówię jedynie, że musimy wiedzieć o tym, kiedy myœślimy pod wpływem emocji, a kiedy rozumu. Najtrudniejszą rzeczą w trakcie emocjonalnego myśœlenia jest rozpoczęcie myœślenia w sposób racjonalny. Pieniądze, seks, religia i polityka należą do tych emocjonalnych tematów, które powodują, że większość ludzi nie myœli w sposób racjonalny. Gdy idzie o pieniądze, tak bardzo boją się je utracić, że je tracą. To nie jest zbyt inteligentne.

Kontynuowałem. – Innym przykładem myœślenia emocjonalnego jest przypadek, gdy ktośœ mówi: „Nie uważam, że powinienem to zrobić”. Wielu ludzi nie odnosi sukcesu, ponieważ pozwalają swoim uczuciom myśleć za nich. Dla przykładu: budząc się każdego ranka, mówię: „Nie jestem w nastroju iœść na siłownię”. Na szczęœcie rozumna częœć mojego umysłu podpowiada: „No chodŸź, tylko godzina i po wszystkim. Jeżeli mój racjonalny umysł weŸźmie górę, biorę rower i jadę na siłownię. Jeżeœli wygra mój emocjonalny umysł, przez następną godzinę leżę jeszcze w łóżku.

– To według pana jest podstawowa różnica pomiędzy tymi, którzy odnoszą sukcesy i tymi, którzy ich nie mają?

– Tak. Gdy chodzi o pieniądze, często zmierzam w przeciwnym kierunku niż większość ludzi. Inaczej mówiąc, podejmuję ryzyko, podczas, gdy masy są skupione na bezpieczeństwie. Odczuwam ten sam strach, co inni, ale używam mojego umysłu w odmienny sposób. Umiejętność robienia tego, co jest konieczne, pomimo emocji wykrzykujących coœś przeciwnego, jest najważniejszą umiejętnoœścią życiową, jaką nabyłem.

– Ale czy pan się nie boi – spytał profesor

– Boję się tak samo, jak każdy inny. Chodzi o to, jak reagujemy na ten strach. Na tym polega odmienność. Jak powiedziałem, większość ludzi pociągnęłaby do siebie drążek sterowniczy, gdyby silnik umilkł, ale mnie wyszkolono, aby skierować nos samolotu w dół. To samo dzieje się w œŚwiecie finansów. Ludzie wycofują się i kierują bezpieczeństwem, przestraszeni możliwośœcią popełnienia błędu, podczas gdy życiowe okazje omijają ich.

Wyglądało na to, że profesor rozumiał mnie, więc kontynuowałem. – Istnieje jeszcze inny aspekt strachu, który również jest przyczyną utraty pieniędzy. Jest to strach związany z ostracyzmem, który u większości osób jest strachem numer jeden.

– Dlaczego strach związany z ostracyzmem – spytał profesor

– Ostracyzm – to strach przed byciem kimœś odmiennym, byciem kimśœ, kto jest osamotniony lub uznany za niedorzecznego przez grupę, z którą się utożsamia. Ten strach powoduje, że ludzie wolą przystosować się, niż ryzykować bycie odmiennym. W języku inwestorów strach prowadzi do mentalnośœci „miotającego się stada”. Strach przed odmiennoœścią powoduje, że ludzie skupiają się ze sobą oczekując społecznego potwierdzenia, iż to, co robią, jest właśœciwe. To zjawisko nazywają też „psychozą tłumu”. Ludzie zaczynają kupować na giełdzie, gdy już jest póŸźno, kupują to, co kupują ich znajomi i zostają „zmasakrowani”. Po takim dośœwiadczeniu resztę życia spędzają w nieustannym strachu, kontynuując swoją wędrówkę z tłumem, który w sensie finansowym zmierza donikąd.

– W jaki więc sposób wpływa to na finansową inteligencję – spytał profesor

– Finansowa inteligencja jest zjawiskiem, na które, w równej cz궜ci, składają się dwa aspekty – odpowiedziałem, powoli podsumowując: 50% finansowej inteligencji jest tym, czego uczymy się w szkołach biznesu, lub jak to było w moim przypadku, tym czego nauczyłem się od mojego bogatego ojca. To jest tzw. techniczna wiedza na temat pieniędzy: rachunki, finanse, inwestowanie i biznesy. Drugie 50% finansowej inteligencji, to umiejętność rozpoznania czy myśœlimy w sposób racjonalny czy też emocjonalny. „Działaj ostrożnie” – nie jest racjonalną myœślą, gdyż jest ona generowana przez nasze emocje. Mówienie: „Działaj rozsądnie” jest myśœlą płynącą z racjonalnego umysłu. Podstawą finansowej inteligencji jest relacja 50:50 obu aspektów i stosowanie tej umiejętnoœści jest, w moim mniemaniu, odpowiedzią na postawione przez pana na początku pytanie: dlaczego jedni mają więcej pieniędzy od innych.

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada – zdobądźŸ dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo – jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedŸź stronę: www.bogatyojciec.pl

Większość z nas woli wyznawać pogląd, że można mieć jedno i drugie: zabezpieczenie i niezależność. Ale w terminologii bogatego ojca są to dwie przeciwstawne wartoœści. Bogaty ojciec mawiał: „Niezależność i zabezpieczenie nie są takimi samymi doskonałoœściami. Tak naprawdę, w wielu przypadkach są one przeciwstawne. Ludzie, którzy są najbardziej zabezpieczeni – to ci, którzy znajdują się w więzieniu. Wi꼟niowie mają najmniej wolnośœci i największe bezpieczeństwo. Znajdujący się w więzieniu nie muszą zapewniać sobie mieszkania, jedzenia, rekreacji, opieki medycznej czy edukacji. Mają oni dużą dozę bezpieczeństwa, ale za cenę swojej wolnoœści”.

Jedną z zalet życia w wolnym społeczeństwie jest posiadanie wolnośœci wyboru. Według bogatego ojca, istnieją dwa ważne rodzaje wyborów, jakich dokonujemy: wybór bycia niezależnym lub wybór bycia zabezpieczonym. Oba są w swojej mierze atrakcyjne, oba mają mocne i słabe strony, oba mają swoją cenę. Jeœśli wybierzesz niezależność, cena jest płacona z góry, w początkowej fazie twojego życia. Jeżeli wybierzesz zabezpieczenie, płacisz wielką cenę w postaci nadmiernych podatków i spłat oprocentowania. Często cena ta jest płacona w późŸniejszej fazie twojego życia.

Zwróć uwagę na upadek jednej z największych korporacji na œŚwiecie, Enronu, spowodowany bankructwem firmy. Cena, jaką zapłacili lojalni, ciężko pracujący i szukający zabezpieczenia pracownicy, jest bardzo wielka: utracili zatrudnienie i utracili swoje plany emerytalne. Na nieszczꜶcie, wielu płaci tę cenę pod koniec okresu swojej produktywnośœci, tuż przed zniknięciem w ich życiu innych opcji, niedostępnych z powodu osiągniętego wieku lub stanu zdrowia.

Dzisiaj wielu pracowników dowiaduje się, że ani ich etaty, ani ich plany emerytalne nie są zabezpieczone. W nadchodzących latach, w USA, 75 milionów ludzi z powojennego wyżu demograficznego może odkryć, że ich akcje giełdowe i ich jednostki funduszy inwestycyjnych nie były aż tak bezpieczne, jak im się wydawało. Może ich to zmusić do życia na emeryturze w znacznie obniżonym standardzie, niższym niż standard życia ich rodziców.

Biorąc pod uwagę groŸbę redukcji zatrudnienia, jaka ludziom wisi nad głową, niektórzy podjęli działania w kierunku otwarcia własnego biznesu. Czy powinieneœś być jednym z nich?

Bogaty ojciec mawiał: „W którymśœ momencie życia ludzie zaczynają bardziej pożądać zabezpieczenia i płacą za to cenę, sprzedając swoją niezależność. Być może zauważyłeśœ, że obecnie szkoły są skupione przede wszystkim na bezpieczeństwie związanym z pracą na etacie, a nie na finansowej niezależnośœci. Problem w tym, że większość ludzi nie wie, iż kosztem związanym z bezpieczeństwem jest ich niezależność. Jeœli wybierzesz bezpieczeństwo, będzie zawsze ktośœ, kto będzie ci nakazywał w jakich godzinach masz pracować, ile możesz zarobić, a nawet będzie decydował o tym, czy możesz zjeœść swój lunch. To jest cena posiadania zabezpieczenia”.

Niezależność oznacza posiadanie większego wyboru, a nie większego zabezpieczenia. Masz możliwość wyboru bycia biednym, należenia do klasy œśredniej lub bycia bogatym. Jeœli wybierzesz zamożność, musisz nauczyć się grać całkowicie nową rolę w życiu. A wymaga ona całkowicie innego nastawienia umysłu i stosowania innego rodzaju finansowej inteligencji. Będziesz miał możliwość wyboru: kiedy pracować, a kiedy nie. Twoja wiedza da ci uniezależnienie się od pracy, ponieważ nauczysz się jak sprawić, aby to pieniądze pracowały dla ciebie. Wybór należy do ciebie.

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada – zdobądźŸ dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo – jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedŸź stronę: www.bogatyojciec.pl

Pracownik a przedsiębiorca – na czym polega różnica?

W 1983r. Harvard Business School opublikował “Perspektywy przedsiębiorczoœci”, opracowanie, które definiowało różnice między przedsiębiorcami a pracownikami. Praca ta, napisana przez profesora Howarda H. Stevensona, jest jednym z najbardziej wymownych artykułów na ten temat, jaki kiedykolwiek czytałem. Spoœród wielu różnic, jakie zostały omówione, znalazłem dwie, które wydają się być szczególnie głębokie.

Pierwsza różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:

1. Pracownicy skupiają się na zasobach. Przedsiębiorcy skupiają się na okazjach.

Osoba ze œświadomoœścią pracownika powie: “uruchomiłbym własny interes, ale nie mam pieniędzy, lub “chętnie zainwestowałbym w tę nieruchomoœść, ale nie mam na wpłatę udziału własnego.”. W obu przypadkach osoba koncentruje się na swoich zasobach – w tym przypadku na braku pieniędzy, zamiast na okazji.

W podobnej sytuacji, osoba ze œświadomośœcią przedsiębiorcy powie: “rozpocznijmy interes, a sfinansujemy go z przepływów pieniężnych”, lub “przejmijmy tę nieruchomośœć, a pieniądze znajdziemy późŸniej.”.

Mój biedny ojciec był człowiekiem, który dostrzegał wiele możliwoœści, ale nie potrafił ich wykorzystać, ponieważ był po prostu skupiony na zasobach. Zamiast podejmować działanie, często mówił: “chętnie bym to zrobił, ale mnie na to nie stać, lub “uruchomiłbym własny interes, ale potrzebuję stałej pracy. Mam kredyt do spłaty i was, dzieci do nakarmienia.”.

Bogaty ojciec (ojciec mojego najlepszego przyjaciela, przedsiębiorca, który wiele mnie nauczył o tym, jak bogaci myśœlą o pieniądzach) był człowiekiem, który zaczynał od niczego, ale w końcu stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach. Dziœś, gdy patrzysz na plażę Waikiki, widzisz największe hotele nad oceanem na gruntach, należących do jego rodziny. Mawiał: “Jeżeli nie masz zasobów, musisz stać się Ÿźródłem generującym zasoby.” Dlatego zabronił swojemu synowi i mnie mówić: „Nie stać mnie na to.”. Powiedział: “Biedni ludzie mówią: – Nie stać mnie na to.”. Dlatego właœśnie są biedni. Nalegał za to, abyœśmy nauczyli się mówić: “Jak mogę sobie na to pozwolić?”. Wierzył, że gdy mówimy: “Nie stać mnie na to”, nasze umysły wyłączają się i usypiają. Gdy pytamy się: “Jak mogę sobie na to pozwolić?”, nasze umysły, nasze największe zasoby, zostają włączone i zaczynają pracować.

Druga różnica między przedsiębiorcą a pracownikiem:

2. Pracownicy wolą zarządzać poprzez struktury hierarchiczne. Przedsiębiorcy zarządzają poprzez sieci, wykorzystując zasoby innych ludzi i organizacji.

Oznacza to, że szefowie typu “pracownik” wolą raczej zatrudniać ludzi i umieszczać ich talent w firmie. Zamiast zlecać na zewnątrz pracę twórczą, szef typu “pracownik” woli zatrudniać talenty i mieć je pod swoją kontrolą. Chociaż są przyczyny ekonomiczne takich działań, raport stwierdza, że podstawową przyczyną jest kontrola. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy skłaniają się ku stylowi zarządzania, który jest bardziej odpowiedni dla wojskowego typu organizacji: rozkazuj i kontroluj.

Mój biedny ojciec odnosił sukcesy w hierarchicznej strukturze rządowej, osiągając ostatecznie szczyty w systemie oœświaty, jako dyrektor departamentu edukacji oraz ubiegając się o stanowisko zastępcy gubernatora stanu Hawaje. Po przegraniu tej rywalizacji i utracie piastowanego stanowiska, próbował swych sił jako przedsiębiorca. Kupił koncesjonowaną firmę lodziarską, która upadła w ciągu roku. Dlaczego? Powodów było wiele, ale jednym z nich był jego styl kierowania i zarządzania. Gdy mówił: “Skaczcie”… nikt nie skakał.

Zamiast wojskowego – rozkazuj i kontroluj – stylu kierowania, bogaty ojciec stosował styl bardziej nastawiony na współpracę i współdziałanie. Zachęcał swojego syna i mnie, abyœmy nauczyli się kierować i zarządzać ludŸźmi, od których nie wymaga się, aby wykonywali rozkazy – ludŸźmi, którzy niekoniecznie skaczą, gdy słyszą słowo “skacz”. Zamiast zatrudniać ludzi i umieszczać ich u siebie, bogaty ojciec tworzył powiązania z innymi ludŸźmi i organizacjami, co powodowało obniżanie jego kosztów i równoczeœnie zwiększało jego zasoby i wpływ na rynek.

Dzisiaj The Rich Dad Company działa według rad bogatego ojca. Zamiast stać się samowystarczalnym domem wydawniczym, postanowiliœmy współpracować na zasadzie umowy joint venture z The Time Warner Book Group, jak również z licencjonowanymi wydawcami na całym œwiecie, którzy oferują nasze książki w 43-ch językach. W ten sposób utrzymujemy naszą podstawową załogę w niewielkich rozmiarach, natomiast wykorzystujemy tysiące pracowników wydawców na całym œŚwiecie.

Jednakże pomnażanie aktywów i zasobów partnerów to nie wszystko. Ważne jest, aby wybierać właœściwych partnerów – takich, którzy współgrają z twoimi celami i wartośœciami. Wybór właœściwych partnerów może zadecydować o sukcesie albo porażce – czego nieraz ciężko dośœwiadczyłem.

W czasie, gdy The Rich Dad Company rozwijała się, pracowaliœmy z partnerami, którzy otworzyli drzwi na możliwośœci, które okazały się znacznie większe niż to, czego moglibyœmy dokonać samodzielnie. W duchu przedsiębiorczoœści, stworzyliœmy powiązania z głównymi organizacjami medialnymi i międzynarodowymi firmami promocyjnymi, które –ze swoją ogólnoœświatową siecią – stanowiły dŸźwignię dla marki Rich Dad.

Czyniąc tak, my – jako przedsiębiorcy, pozostajemy mali, jednakże zwiększamy swój udział w rynku, współpracując zamiast konkurować… tworząc powiązania zamiast zatrudniać pracowników i umieszczać siłę roboczą w firmie.

W 1989r. œŚwiat się zmienił. Wtedy to upadł mur berliński i powstała œŚwiatowa sieć internetowa. Ze œŚwiata murów, staliœmy się Śœwiatem sieci… siecią ludzi bardziej współdziałających niż konkurujących. Poczytuję sobie za zaszczyt, że zostałem dostrzeżony przez Amazon.com, pioniera œśmiałego, nowego œŚwiata sieci, założonego przez wielkiego przedsiębiorcę Jeffa Bezosa. My, w The Rich Dad Company, sławimy sukcesy odnoszone przez Amazon i oddajemy cześœć waszemu przewodnictwu w tym œŚwiecie sieci a nie murów.

Istnieją kluczowe, fundamentalne różnice między œświadomoœcią pracownika a przedsiębiorcy. Jedną ze wspaniałych rzeczy, jaką wnosi ten œŚwiat sieci, jest to, że jest on otwarty na biznes dla miliardów ludzi, którzy starają się myœśleć bardziej jak przedsiębiorcy niż jak pracownicy.

O AUTORZE: Robert Kiyosaki, autor książki „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to inwestor, biznesmen i nauczyciel. Uczy innych, jak sprawić, aby pieniądze ciężko pracowały dla nas, a nie my dla pieniędzy. Sprzeciwia się tradycyjnemu postrzeganiu finansów i inwestowania. Twierdzi, że często powtarzana rada – zdobądźŸ dobrze płatną pracę, wytrwale pracuj, oszczędzaj, spłacaj długi i inwestuj długoterminowo – jest przestarzała. Aby poznać prawie wszystkie sekrety Bogatego ojca i Roberta Kiyosaki, odwiedźŸ stronę: www.bogatyojciec.pl